Jak zaprezentuje się reprezentacja Polski na MŚ 2018 w Rosji?

( pierwsza ankieta – bez znajomości wszystkich finalistów i podziału na grupy )

Reklamy

Dziękuję za kierowaną do mnie korespondencję

Aktualnie nie obstawiam zakładów, a powód znacie – warunki gry proponowane w kraju są „Nie dla idiotów”
Jakby tego było mało, to Neteller i Skrill zadały Polakom cios w plecy, więc nawet za granicą nie jest łatwo
Typów podesłać nie mogę, bo ich nie posiadam
Dziękuję za propozycje, ale obecnie żadna współpraca nie wchodzi w grę
Trzeba poczekać na lepszy klimat dla bukmacherki w Polsce, ale kiedy on nadejdzie, to już „insza inszość”

Wiem, że Bwin ubiega się o polską licencję, ale czy coś się zmieni, gdy ją uzyska?
Przecież też będzie pobierać 12% haracz
Prawdopodobnie przejmie ( wykupi ) kilku polskich bukmacherów, by rozszerzyć biznes i to wszystko

Korzystając z okazji zachęcam do lektury bloga Bet & Bit Serwis – Bitcoin w zakładach bukmacherskich

Po zapoznaniu się z lekturą bloga nie mam najmniejszych wątpliwości, że kryptowaluty, a w szczególności Bitcoin, są przyszłością bukmacherki
Bitcoin nie zablokuje nikomu konta ani nie nałoży blokad dotyczących płatności
Blog jest na bardzo wysokim poziomie, jestem pod dużym wrażeniem!
Już dziś przy pomocy Bitcoinów można szybko i tanio przesyłać pieniądze do bukmacherów ( i oczywiście odbierać wypłaty! )
Wszystko jest tam opisane prosto i przejrzyście – krok po kroku
Blog właśnie został reaktywowany przez jednego z moich czytelników
Z przyjemnością rozsyłam informacje o nim – o co zostałem poproszony

Blog znajduje się pod adresem:
https://betserwis.wordpress.com

Zawsze byłem zwolennikiem finansowej odpowiedzialności i wpis o tym, dlaczego należy unikać Trustly, bardzo mi się spodobał
Świetny jest również artykuł o bezpieczeństwie danych, które przekazujemy różnym firmom
Zachęcam do lektury!

Szkoda zachodu i pieniędzy

Posted: 3 kwietnia 2017 in Inne
Szumnie zapowiadana nowelizacja beznadziejnej Ustawy hazardowej z 2010 roku miała poprawić sytuację typerów w Polsce

Niestety, stało się inaczej – uchwalona i zatwierdzona nowa Ustawa hazardowa wprowadza zmiany na gorsze!
Ustawa wyeliminowała z polskiego rynku renomowanych bukmacherów brytyjskich i europejskich, a także giełdy zakładów sportowych. Zyskają na tym bukmacherzy z krajów azjatyckich i z Rosji, ale czy o to chodziło?
Możliwość obstawiania zakładów sportowych w Polsce została ograniczona praktycznie do gry u ‘legalnych bukmacherów’. Tyle tylko, że trzeba tam na dzień dobry oddać 12% haracz, co powoduje, że
regularne obstawianie zakładów u legalnych bukmacherów jest NIEOPŁACALNE i nie pomogą w tym żadne bonusy ani zachęty!

Po długim namyśle postanowiłem ZAWIESIĆ prowadzenie bloga Stówa Dziennie

 

Gry u ‘legalnych bukmacherów’ nie zamierzam w żaden sposób promować, bo nie zamierzam nikogo narażać na straty….a dalsze prowadzenie bloga o tematyce bukmacherskiej właśnie tak by mogło zostać przez niektórych odebrane.

Póki co, pragnę z tego miejsca podziękować wszystkim moim czytelnikom.
Do zobaczenia w lepszych czasach 🙂

Zawsze uważałem i nadal tak sądzę, że zakłady bukmacherskie są dla ludzi rozsądnych. Nie jest to miejsce do gry wysokimi stawkami. Swego czasu dowiedziałem się na forum, że jestem leszczem i mięczakiem, co mnie specjalnie nie zmartwiło. Trafiłem po prostu na paru miglanców, którzy uważali, że bukmacherka jest dla zawodowców, a stawka 10000 – i to nie złotych, a Euro – to stawka wyjściowa, jeśli chce się zarabiać prawdziwe pieniądze. Co znaczy termin stawka wyjściowa – do dziś nie wiem, bo odpowiedzi nie uzyskałem. Takimi stawkami można grać, ale na… forum – i tak pewnikiem było, bo miejscowych rekinów tam nigdy nie brakowało.

Wróćmy jedna do złotówek i przenieśmy się na giełdę

O ile stawka 10 000 złotych na jeden zakład bukmacherski jest brawurą i najczystszą formą hazardu (pomijam surebety), o tyle taka kwota zainwestowana na giełdzie, nawet w jeden walor, jest czymś naturalnym, ale bez obaw, nie jest to kwota wejściowa na giełdę 🙂
Nietrafiony zakład, to od razu strata 10 000 złotych.
Na giełdzie strata całości kapitału (zainwestowanego w daną spółkę) jest teoretycznie możliwa, ale jeśli nie inwestujemy w jakiś folklor, to nic takiego się nie zdarzy z dnia na dzień. Jeśli ceny akcja spadną, to stracimy określony procent zainwestowanej kwoty.

Ile trzeba mieć, by zacząć grać na giełdzie?

Jest sporo niezłych stron i blogów poświęconych inwestowaniu na giełdzie. Padają tam różne kwoty, z reguły wysokie, z czym się nie zgadzam.

Nie trzeba od razu rzucać się na głęboką wodę, bo giełda bywa bezlitosna dla źle zainwestowanych pieniędzy. Jeśli ktoś stawia pierwsze kroki i/lub nie czuje się mocny, to lepiej jest zacząć ostrożnie, z niewielkim kapitałem.

Nie polecam natomiast gry na sucho, a tym bardziej do wyciągania jakichkolwiek wniosków z gry na papiarze lub z udziału w różnego rodzaju konkursach, gdzie pieniądze są wirtualne. To zupełnie inna bajka i musicie w to uwierzyć.

Zanim podam minimalną kwotę, parę słów o prowizji

Prowizję płacimy dopiero wtedy, gdy nasze zlecenie zostanie zrealizowane. Każde biuro ma swoje tabele prowizji, ale w dużym skrócie – prowizja to ułamek procenta, ale nie mniej niż określona kwota (około 3 zł). Prowizję płacimy dwa razy, jak kupujemy i jak sprzedajemy walor, więc dla małych zleceń będzie to 6 złotych. Wystarczy teraz poszukać biura, które nie pobiera opłat za prowadzenie rachunku i możemy startować.

6 zł prowizji to naprawdę nie dużo. Jest to czterokrotnie mniej od przelewu pieniędzy z konta Skrill na rachunek bankowy, za który trzeba zapłacić 24 złote.
Jest to 20 razy mniej dla haraczu, jaki trzeba oddać od stawki 1 000 złotych u legalnego bukmachera, który potrąci nam aż 120 złotych.

Więc wpłaćmy owe 1 000 złotych na rachunek maklerski. Taki pierwszy, do nauki

Za dużo transakcji proponuję nie robić, by zbyt wielu prowizji nie płacić. Jeśli komuś uda się zarobić na początek choćby 5% po potrąceniu wszystkich prowizji, to będzie 50 złotych. A i trochę doświadczeń uda się zebrać.

Lepsze to niż płacenie za jakieś kursy czy webinary, bardzo często niewiele warte. Lepsze i tańsze. A książek o giełdzie i inwestowaniu nie brakuje. I to bardzo dobrych.

Ankieta

Posted: 29 marca 2017 in Bukmacherzy
Natura nie znosi próżni, więc dziś o giełdzie, o której dawno nie pisałem
Gra na giełdzie póki co jest legalna 🙂

Zakłady bukmacherskie cenię za prostotę. Stawiam na przykład na zwycięstwo Polski w meczu z Czarnogórą i jeśli tak się stanie, to zarabiam.
Na giełdzie jest inaczej. Inwestuję w daną spółkę i dajmy na to, wykazuje ona duży zysk raporcie. Nie oznacza to jednak, że od razu jestem zarobiony. Spółka może regularnie wykazywać zysk, a ceny jej akcji wcale nie muszą rosnąć. I odwrotnie.
O ruchu cen decydują sami inwestorzy, a dokładniej – ich reakcje na wydarzenia w spółce.

Zauważmy, że typer nie ma żadnego wpływu na wynik meczu. Nie ważne, czy postawi on 10 złotych, czy 10 000 złotych. O wyniku meczu decydują zawodnicy (czasem sędzia, ale to już inna inszość).
Na giełdzie jest inaczej. O cenie danego waloru tylko i wyłącznie decydują prawa popytu i podaży, a więc reakcja inwestorów na wiadomości – reakcja w postaci zleceń kupna lub sprzedaży. Innymi słowy – to inwestorzy decydują o cenach, a więc trzeba to uwzględnić, jeśli chce się grać na giełdzie.

Jeśli chcę zarobić na ruchu cen akcji, to ktoś inny musi stracić. Pieniądze nie biorą się z powietrza!

Piszę o tym nie bez kozery. Znaczna grupa grających na giełdzie skupia się wyłącznie na raportach i wiadomościach płynących ze spółek, na wskaźnikach, a zupełnie zapomina (lub ignoruje) to, o czym napisałem wyżej.
A pamiętać trzeba, że są inwestorzy mali i duzi – tacy, którzy dopiero zaczynają i tacy, którzy zajmują się tym zawodowo. Inwestorzy lepiej i gorzej poinformowani. I to oni są naszym sprzymierzeńcem lub przeciwnikiem, bo to oni wyznaczają trend i kształtują ceny.

Podstawowym błędem inwestorów giełdowych, który przebija z mnóstwa wypowiedzi, jest to, że z gry na giełdzie usiłują oni uczynić dziedzinę naukową

Nie raz przeczytacie, że trzeba dużej wiedzy, by zarabiać na giełdzie. Też mi odkrycie! A w jakim zawodzie nie trzeba? Na czym ta wiedza ma polegać, tego nikt nie potrafi wytłumaczyć. I co trzeba opanować, by mieć pewność zarobków na giełdzie?
Samemu by chętnie się dowiedział 🙂
I tak dochodzimy do terminu niedowartościowane akcje.
Co oznacza ten termin? Z definicji (autorów) jest to taka akcja, która w danym momencie jest tania, bo spółka ma ogromne perspektywy, więc pewne jest, że cena jej akcji będzie rosnąć.

A jakim cudem taka akcja się uchowała? Jakim cudem nikt jej jeszcze nie dostrzegł?

Reasumując – jeśli coś jest tanie, to takie myślenie.
Wynika z niego, że wszyscy inwestorzy wokół to głupcy, ignoranci, ślepcy albo wszystko jednocześnie.
Za to odkrywca niedowartościowanego waloru jest najmądrzejszy i tylko kwestią czasu jest, kiedy będzie bogaty, a dalej – plaże, hotele, drinki z parasolką i cały harem dziewczyn do dyspozycji. Nie tędy droga!

Ja zawsze zakładam, że uczestniczę w grze z mądrymi inwestorami, a przede wszystkim z takimi, którzy mają lepszy (szybszy) dostęp do informacji

Mając to na uwadze, mogę obserwować, jak dany walor reaguje, a dokładniej – czy pozytywna informacja przełożyła się na wzrost ceny, jak kształtuje się trend, a jak wolumen. Mogę wtedy się domyślać, czy ze spółką wszystko jest dobrze, czy coś nie tak… ale o tym innym razem.

Na giełdzie nie ma tanich ani drogich akcji, a tym samym nie ma walorów niedowartościowanych. Takie myślenie to ślepy zaułek.

Podam przykład:
Kiedyś znajomy zapytał mnie, co sądzę o akcji A, bo jego zdaniem jest ona niedowartościowana. Akcja ta nie znajdowała się wtedy w kręgu moich zainteresowań, nie wiedziałem nawet ile kosztuje, jak wygląda wykres, itp.
Odpowiedziałem, że moim zdaniem niedowartościowana jest, ale akcja B, którą akurat posiadałem w portfelu i na temat której posiadałem akurat wiedzę.
– No coś Ty zgłupiał, przecież te akcje są drogie, ostatnio skoczyły o jakieś 20% i nigdy bym ich nie kupił! – No chyba, że spadną.- dorzucił szybko.
Ja się później okazało, akcje spółki B wzrosły jeszcze o 40%

Idąc za słynnym już powiedzeniem Kazimierza Górskiego, że każdy mecz można wygrać, przegrać lub zremisować, powiem to samo o akcjach.

Są akcje, które rosną, które spadają i które są w trendzie horyzontalnym.

Które lepiej jest mieć? Które lepiej kupić?
Lepiej wybrać te, które rosną, bo to one są dziś niedowartościowane – jeśli komuś aż tak bardzo zależy na tym, by posługiwać się tym terminem.
Wyniki, wskaźniki, perspektywy i cała literatura związana z tymi walorami schodzi na plan dalszy, nieprawdaż?

– Dlaczego uważasz, że nie warto grać u polskich bukmacherów, podatki trzeba płacić.
– Wcale nie twierdzę, że podatków nie trzeba płacić. Nigdy też nie kwestionowałem tego na swoim blogu. Tyle tylko, że przypadku legalnych bukmacherów nie jest to żaden podatek, tylko zwykły haracz pobierany z góry – i to nie od zysku, a za samą chęć gry. Zaiste, nie mam pojęcia co tu jest opodatkowane!?
Haracz ten jest horrendalnie wysoki i powoduje, że osiągnięcie zysku z zakładów jest praktycznie niemożliwe. Dlatego – moim zdaniem – nie warto grać u polskich bukmacherów.
To mniej tak, jakbym musiał płacić za samo wejście do sklepu – nawet, gdy nic później nie kupię. Z czymś takim się nie zgadzam, jest to nielogiczne i nieetyczne.

– Nie uważasz, że bukmacherzy powinni wziąć na siebie podatek 12%?
– Przede wszystkim to nie jest podatek, a haracz. Bukmacherzy, by zachęcić do grania, mogą i zapewne będą stosować różne wybiegi. Na krótką metę może to zadziałać, a są to działania pozorne. Bo każdy bukmacher tak czy inaczej sobie to odbije, podnosząc marże, obniżając kursy, bądź też zmieniając warunki gry na niekorzystne dla graczy. Na przykład konieczność grania AKO zamiast singli.
Możliwości jest sporo, ale to już zależy od polityki każdej firmy, na co ja ani gracze wpływu nie mają.

Ja osobiście uważam, że bukmacherzy nie powinni się na taki haracz godzić, bo to leży w interesie ich samych, ale również grających. Czegoś takiego nie zauważyłem. Wręcz przeciwnie – działania większości polskich bukmacherów skierowane były na wyeliminowanie zachodniej konkurencji – i to za wszelką cenę. O grających nikt się nie troszczył.

– Czy uważasz, że zyski polskich bukmacherów będą wyższe, bo będzie więcej grających u nich?
– Z pewnością grających będzie więcej, bo część osób nie zastanawia się za bardzo nad opłacalnością gry. Pamiętać trzeba, że większość osób traci pieniądze, grając u bukmacherów, a tym samym większej różnicy nie dostrzeże.
Czy zyski firm będą wyższe, tego nie wiem. Widać, że bukmacherów przybywa jak grzybów po deszczu. Będzie walka na promocje i bonusy o podział rynku. Ilość grających rozłoży się na większą ilość bukmacherów, więc zyski tych ostatnich są niewiadomą. Poza tym trzeba pamiętać, że bardziej rozsądni i zamożni gracze nie pójdą na takie warunki i znajdą sposób, by grać bez 12% haraczu. Sądzę, że na początku nastąpi efekt zachłyśnięcia się polityków ustawą, ale dość szybko okaże się, że jest to katastrofa, a budżet państwa wcale się nie wzbogaci z tego tytułu.

– Czy nie warto dać sobie spokój z zakładami i przerzucić się na giełdę lub Forex?
– Zakłady i giełda nie wykluczają się, można grać tu i tu.
Do Forexu nie mam przekonania, o czym wielokrotnie pisałem. Jest to twardy hazard, choć zdefiniowany jako inwestowanie.
Jeśli ktoś chce poczytać więcej o Forexie, jak to jest naprawdę, proszę sobie wyguglować forex konie
Przestrzegam również przed opcjami binarnymi, które są czystą loterią, a oprócz tego obłożone są bardzo wysokimi marżami i koniecznością odprowadzenia podatku, jeśli komuś uda się osiągnąć jakiś zysk.
Giełda z pewnością warta jest zainteresowania, ale obecnie inwestowanie na niej jest bardzo trudne i obarczone dużym ryzykiem. Związane jest to moim zdaniem z tym, że giełdowym obiegu jest mnóstwo
drukowanego pieniądze i ceny akcji, surowców oraz towarów są bardzo często zmanipulowane.
Istotne jest, by nie zastępować zakładów czymś innym – i to tym, czego dobrze nie znamy.

Moją intencją i przesłaniem jest, by czytelnicy bloga Stówa Dziennie wykazali się rozsądkiem i cierpliwością i nade wszystko nie popadli w konflikt z prawem, jakie by ono nie było. Ważne jest teraz, by rozsądnie gospodarować swoimi pieniędzmi, by nie wdawać się w żadne zawiłe gry, które nie do końca rozumiemy, a w których to obiecują gruszki na wierzbie i szybki zysk, bo kończy się to zawsze tak samo, czyli ogromnymi stratami.

Bukmacherka w Polsce została zdeptana jak szmata, ale obecna ustawa nie będzie obowiązywać wiecznie.
Lepsze czasy z pewnością przyjdą, czego Wszystkim życzę 🙂