Trading, czyli handel kursami

Posted: 3 lipca 2012 in Znalezione w sieci
Tagi: , , , , , ,

Handel kursami rządzi się podobnymi prawami jak normalny handel z jakim mamy do czynienia na co dzień robiąc zakupy. Handlowiec kupuje taniej towary u producenta, a później sprzedaje je drożej swoim klientom, zarabiając na różnicy w cenie. Jako, że państwo umożliwia im handel na swoim terenie to pobiera z tego tytułu podatki. Giełdy zakładów w zamian za miejsce do handlu kursami od każdej trafionej transakcji pobierają z kolei prowizję (standardowo jest to 5% od czystego zysku).

Jak można zarobić handlując kursami na Betfair?

Otóż dostępne są dwie opcje :

– gramy zakład Back po wyższym kursie, a po jakimś czasie za odpowiednią stawkę gramy zakład Lay po niższym kursie. Aby taka transakcja była możliwa to kurs musi spaść i właśnie na to liczymy, stawiając zakład Back.

– gramy zakład Lay po niższym kursie, a po jakimś czasie za odpowiednią stawkę gramy zakład Back po wyższym kursie. Aby taka transakcja była możliwa to kurs musi wzrosnąć i właśnie na to liczymy, stawiając zakład Lay.

Nasz zysk zależeć będzie od różnicy między tymi dwoma kursami. Im większa różnica tym więcej możemy zarobić. Oczywiście, gdy kurs nie pójdzie po naszej myśli to grając odwrotny zakład stracimy więcej w zależności od tego jak bardzo kurs poszedł nie w tą stronę, w jaką zakładaliśmy.

Teoretycznie na spadkach i wzrostach kursów możemy zarobić nawet u standardowych bukmacherów. Np. na tenisie grając na jednego zawodnika, a gdy kurs na niego spadnie to zagrać na jego rywala (o ile kurs na niego wzrósł). Z uwagi jednak na marże bukmacherów, którzy potrafią wystawić kurs 1.5 na faworyta i 2.6 na rywala (a nie 3.0 jak na Betfair) trudno w jednej firmie ustrzelić „green up”, tym bardziej że bukmacher może jeden z tych zakładó anulować, zasłaniając się regulaminem. Znacznie łatwiej zrobić to korzystając na różnicy w kursie między dwoma firmami (tzw. zakłady „sure bet”). Problemem są oczywiście szybkie limity nakładane przez bukmacherów na polujących na tego typu zakłady. Można również zagrać jeden zakład na Betfair (np. Lay), a u standardowego bukmachera przeciwstawny zakład. Plusem takiej transakcji jest fakt, że jeżeli trafimy zakład u bukmachera to nie zapłacimy żadnej prowizji w Betfair. Ryzykujemy tylko tym, że z jakiś względów nasz zakład u bukmachera zostanie anulowany, tak więc tego typu transakcje polecam tylko u najbardziej zaufanych bukmacherów. Jeżeli chcemy w ten sposób zarobić na różnicy w kursach na meczu tenisowym, to musimy pamiętać że bukmacherzy różnie rozliczają spotkania w przypadku kreczu. Betfair anuluje zakłady, gdy pierwszy set nie został rozegrany w całości. Jeżeli mamy zamiar zagrać przeciwny zakład u bukmachera to jesteśmy skazani na firmy, które również podobnie rozliczają mecze tenisowe.

Zysk na rynku możemy osiągnąć nie klikając tylko w aktualne kursy. Trudno bowiem siedzieć cały dzień i czekać aż kurs spadnie lub wzrośnie. Może się też okazać, że zagramy Back po czym kurs spadnie, ale akurat nie będziemy w stanie śledzić rynku i nie wykorzystamy tego spadku. Później kurs pójdzie znowu do góry, a my zamiast zyskać będziemy zmuszeni wyjść z rynku ze stratą, albo liczyć na to że kurs znowu spadnie. Jeżeli właśnie taka sytuacja ma miejsce (nie jesteśmy w stanie śledzić rynku) to możemy wystawić kurs Lay po niższym kursie i czekać aż ktoś go przyjmie. Sztuką jest jednak przewidzieć do jakiej wartości kurs będzie spadał (chyba, że zadowolimy się jednym tickiem, czyli spadkiem kursu o 0.01). Plusem takiej „rezerwacji” kursu jest fakt, że my będziemy mieć pierwszeństwo w sprzedaży, jak już kurs spadnie i inni gracze zadowolą się ceną, którą zaproponowaliśmy (zasada kto pierwszy, ten lepszy).

W jaki sposób osiągnąć ten sam zysk, niezależnie od wyniku?

Jeżeli chcemy zarobić na różnicy w kursach i całkowicie się uniezależnić od końcowego rezultatu granego zdarzenia to powinniśmy zrobić tzw. green up, który ostatecznie wygląda tak :

Na załączonym przykładzie powstał on poprzez zagranie najpierw zakładu Back na zwycięstwo Manchesteru po kursie 1.2 za 1000 euro i późniejszym wystawieniu kursu Lay 1.19 za 1008.40 euro. Dzięki takiej transakcji (przewidzeniu, że kurs spadnie) zarabiamy po odjęciu 5% prowizji 7,98 euro niezależnie od tego jaki wynik końcowy padnie.

Co ważne nie musimy mieć na koncie 2008.40 euro, aby taka transakcja była możliwa. Wystarczy, że będziemy mieli 1000 euro i zagramy wspomniany zakład Back po kursie 1.2, a zakład Lay za 1008.40 euro i tak będziemy mogli zagrać i zarobić na różnicy w kursie, mimo tego, że na koncie nie mieliśmy już ani centa. Dzieje się tak dlatego, bowiem Betfair oraz inne giełdy zakładów umożliwiają zawarcie drugiego zakładu za kasę z przewidywanego zysku z pierwszego zakładu. Co więcej, gdy już uda nam się zawrzeć oba zakłady to nasze 1000 euro wraca na nasze konto i możemy je wykorzystać do gry na innym rynku. Zysk w wysokości 7,98 euro zostanie dopisany do naszego konta po zakończeniu spotkania.

Identyczny zysk osiągniemy w sytuacji odwrotnej, czyli gdy najpierw zagramy zakład Lay po kursie 1.19 za 1008.40 euro, a później zawrzemy zakład Back po kursie 1.2 za 1000 euro.

Pewnie wielu zadaje sobie teraz pytanie w jaki sposób obliczyć za ile musimy zagrać ten drugi zakład, aby osiągnąć równomierny zysk na wszystkich opcjach. Sposobów jest kilka, ja przedstawię najbardziej popularne :

– mając włączoną opcję „what if” zawieramy najpierw pierwszy zakład, w naszym przypadku Back za 1000 euro po kursie 1.2. Później wystawiamy zakład Lay po kursie 1.19, ale przed potwierdzeniem go wpisujemy stawkę 1000 euro i później zwiększamy na oko stawkę aż uda nam się wpisać taką, która sprawi że pod wszystkimi opcjami zakładów (Man Utd, Burnley, The Draw) pojawi się ten sam zysk (w tym wypadku aż uda nam się trafić, że jest to 1008.40 euro). Jak ktoś nabierze wprawy to szybko będzie potrafił trafić w odpowiednią stawkę. Jeżeli jednak najpierw zagraliśmy Lay po kursie 1.19 za 1008.40 euro to później klikamy na Back po kursie 1.2, wpisujemy również 1008.40 euro (czyli tą samą stawkę co na Lay) i sukcesywnie ją obniżamy aż pod wszystkimi opcjami pojawi się ten sam zysk (w tym wypadku musimy trafić, że jest to 1000 euro).

– wchodzimy na stronę http://www.betcalc.com/backlaycalc.php i tam wpisujemy pierwszy kurs jaki zagraliśmy, stawkę pierwszego zakładu oraz aktualny kurs po jakim chcemy zagrać. Aplikacja sama obliczy ile musimy obstawić po tym drugim kursie, aby osiągnąć równomierny zysk.

– instalujemy jeden z programów do tradingu oferujący funkcję „green up”. Taka opcja znajduje się między innymi w takich programach jak Geeks Toy, BetAngel czy BetGizmo. W każdym z nich wystarczy jedynie kliknąć w odpowiedni przycisk i program sam obstawi zakład po aktualnie najlepszym kursie i za odpowiednią stawkę. Szczególnie w przypadku zakładów na żywo, gdzie kursy zmieniają się bardzo szybko, taka możliwość zrobienia „green up” jednym przyciskiem może okazać się bardzo przydatna.

– Jeżeli najpierw zagraliśmy Back za 1000 euro po kursie 1.2 to później również gramy za 1000 euro zakład Lay po kursie 1.19. W omawianym przykładzie, po takiej operacji pod napisem Man Utd znalazłby się zysk 9,5 euro, a pod Burnley i The Draw zysku by nie było (na zielono pojawiłby się zysk w wysokości 0,00). W tym momencie osiągnęliśmy tzw. all green, czyli zielony kolor pod każdą z opcji. Jeżeli mamy zaznaczoną opcję „what if” to nie musimy potwierdzać drugiego zakładu, aby dowiedzieć się ile wygramy na Manchesterze, jeżeli zatwierdzimy drugi zakład. Aby teraz obliczyć za ile jeszcze musimy zagrać zakład Lay, aby osiągnąć „green up” musimy podzielić gwarantowany zysk na Manchesterze (przed odjęciem prowizji) przez aktualny kurs Lay. W tym wypadku zysk przed odjęciem prowizji wyniósł 10 euro (taki się pojawi pod Manchesterem, gdy mamy wyłączoną opcję „Display P&L net of commission”) i tą kwotę dzielimy przez kurs 1,19 co daje nam 8,4 euro i za tyle właśnie musimy jeszcze zagrać zakład Lay po kursie 1.19, aby osiągnąć równomierny zysk. Jeżeli najpierw zagraliśmy Lay za 1008.40 euro po kursie 1.19 to aby osiągnąć równomierny zysk musimy przejść do zatwierdzenia zakładu Back po kursie 1.2 i wpisać najpierw stawkę 1008.40 euro, czyli taką samą jak na zakład Lay. I teraz, żeby obliczyć ile musimy odjąć od tej stawki, sprawdzamy przy zaznaczonej opcji „what if” i wyłączonej „Display P&L net of commission” jaka kwota znajduje się pod Manchesterem. W tym wypadku jest to 10,08 euro i tą kwotę dzielimy przez kurs Back czyli 1.2. Wychodzi nam 8,4 euro i właśnie tyle musimy odjąć od 1008.40 euro, czyli w rezultacie zagrać Back za 1000 euro po kursie 1.2. Generalnie jest to najbardziej uciążliwy sposób i nikomu nie polecam.

Każdy z przedstawionych sposobów służy również do obliczenia równomiernej straty (red up), gdy kurs jednak pójdzie nie po naszej myśli. Oczywiście sami musimy zdecydować jak rozłożyć końcowy zysk i stratę. Możemy np. zostawić wspomnianą opcję „all green” i zarobić tylko w przypadku wygranej Manchesteru i nic nie stracić w przypadku, gdyby jednak Man Utd nie wygrał. Są i tacy co zwiększą zysk na Man Utd, kosztem małej straty w przypadku niepowodzenia.

O czym należy pamiętać handlując kursami?

Dyskusja na temat taktyk gry odbywa się w innych tematach. Tutaj chciałbym jedynie przedstawić kilka praktycznych wskazówek. Po pierwsze bardzo uważnie sprawdzajmy jakie zakłady gramy przed potwierdzeniem, bowiem każda pomyłka na giełdzie może być bezlitośnie wykorzystana przez innych graczy. Bardzo kosztowne może być pomylenie zakładu Back z Lay na nowo otwartym rynku. Czyli np. chcemy wystawić kurs Lay 1.1, a przez pomyłkę zatwierdzamy kurs Back po takim kursie, mimo że zdajemy sobie sprawę, że końcowy kurs Back będzie dużo wyższy. Jeżeli w porę się nie zreflektujemy, to ktoś może przyjąć nasz zakład, a nam pozostanie ciąć straty. Równie bolesne może się okazać wystawienie np. kursu 1.5 zamiast 1.05 (tzw. czeski błąd) na rynku, gdzie jest wyraźny faworyt (końcowy kurs w okolicach 1.1), a w danej chwili po stronie Lay są kursy do przyjęcia w okolicach 1,48-1.5. Wtedy bowiem nasz zakład może zostać od razu przyjęty w całości po kompletnie nieopłacalnych kursach.

Trzecią z kosztownych wpadek, które osobiście nazywam „pułapkami niepłynnego rynku” jest zagranie na mało popularnym rynku zakładu Back lub Lay za dużą kwotę z myślą o późniejszej sprzedaży. Na takim niepłynnym rynku (gdzie nic się nie dzieje i mało kasy jest obrócone, a takich jest sporo na Betfair, nie wspominając o innych giełdach) możemy mieć później problem ze sprzedażą całego zakładu i wyjściem na zielono na wszystkich opcjach. Może się bowiem okazać, że nikt z graczy dysponujących większą gotówką nie będzie miał ochoty handlować na danym rynku, a my zostaniemy ze sporym zakładem przyjętym tylko po jednej stronie i albo będziemy musieli ciąć straty po nieopłacalnych kursach (wariant optymistyczny) albo będziemy zdani na to, że jednak mecz potoczy się po naszej myśli (wariant pesymistyczny, znając jedno z praw Murphy’ego – „jak coś może potoczyć się źle, to na pewno tak się stanie”).

Jeżeli chodzi o zakłady na żywo to tutaj również możemy paść ofiarą niepłynnego rynku, choć zdarza się to dużo rzadziej (na żywo dostępne są tylko najbardziej popularne dyscypliny i ligi). Także tutaj możemy zagrać zakład za zbyt dużą kwotę np. na under 2.5 bramki i mimo, że mecz będzie trwał w najlepsze i żadna bramka nie padnie przez jakiś czas (kurs w takich wypadkach standardowo spada) to i tak nie uda nam się wyjść z rynku z zyskiem do czasu strzelenia bramki.

W pewnym momencie na rynku (np. podczas meczu tenisowego na jakimś mało popularnym turnieju) może powstać spora dziura między kursami Back oraz Lay, a my nieświadomie zagramy kurs albo mocno zaniżony (w przypadku zakładu Back) albo wystawimy kurs Lay mocno zawyżony, zanim różnica zostanie zlikwidowana i kursy będą mniej więcej odpowiadać prawdopodobieństwu przy aktualnym wyniku. Warto więc wcześniej zapoznać się z charakterystyką poszczególnych rynków oraz ich płynnością, zanim zaczniemy sobie na nich zbyt śmiało poczynać.

Ostatni z błędów jakie chciałbym tutaj poruszyć dotyczy osób, które ograniczają się do handlu przed meczem. Większość początkujących na giełdzie słynie z tego, że chorobliwie boi się czerwonego koloru w głównym oknie zakładów i za wszelką cenę chce wyjść co najwyżej na zero na każdym rynku. Jedna z fundamentalnych zasad handlu na giełdach sportowych, powtarzana do znudzenia przez pro traderów głosi „pozwól rosnąć zyskom, a straty tnij jak najszybciej”. Znaczy to tyle, że jeżeli kurs idzie w stronę, w którą chcemy żeby szedł to czekamy ze sprzedaniem zakładu z zyskiem do czasu, gdy kurs obierze przeciwny kierunek. Natomiast, gdy od początku kurs idzie nie w naszą stronę to od razu powinniśmy przyjąć małą stratę, nie czekając na odwrócenie trendu. Naturalnie może się okazać, że przeciwny trend był krótkotrwały i kurs ponownie pójdzie w naszą stronę, jednak często gracze nie tną strat, bowiem kierują się jedynie złudną nadzieją, że trend się jednak odwróci, a nie mocnym przekonaniem popartym doświadczeniem, że tak właśnie będzie.

Jeszcze gorszym nawykiem wśród handlujących przed meczem/gonitwą jest pozostawianie zakładu i zdanie się na to co stanie się przez pierwsze kilka minut od rozpoczęcia meczu/gonitwy. Oczywiście wydarzenia na boisku/torze mogą pójść po naszej myśli i chwała tym, którzy potrafią to przewidzieć, ale często możemy w ten sposób skasować zysk z całego tygodnia czy miesiąca, zamiast pogodzić się z małą stratą. Często bowiem jedynym argumentem wejścia na rynek In-Play jest złudna nadzieja wyjścia z rynku na plusie, nie poparta żadnymi innymi przesłankami i statystykami.

Autorem artykułu jest: Goget

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s