Ruletka czyli królowa kasyn

Początkowo zamierzałem poświęcić ruletce kilka wpisów. Na stronie: http://ruletka-poradnik.cba.pl znalazłem jednak znakomity wpis, który można potraktować jako poradnik. Polecam gorąco, a wnioski wyciągnijcie sami

Pamiętacie ten dzień, w którym zauważyliście, iż w waszym mieście/okolicy pojawiło się kasyno?
Pamiętacie to uczucie/podniecenie, gdy już widzieliście siebie wychodzących z kieszeniami wypchanymi łatwymi pieniędzmi? Przecież nie powinno być problemu z wytypowaniem kilku głupich numerków
Pamiętacie ten dzień, gdy straciliście pierwsze pieniądze? I to niedowierzanie: „Przecież po dziesięciu czarnych z rzędu musi wypaść czerwone!”
Pamiętacie dni spędzone przy komputerze, gdy szukaliście niezawodnych systemów, przekopywaliście rozmaite fora, by dowiedzieć się jak najwięcej o tych, którzy znają ruletkę od podszewki?
Pamiętacie pierwsze systemy wdrażane w życie i kolejne pieniądze, które nie przyniosły zysku, chociaż na kartce / w excelu ów system wyglądał na rewelacyjny?
Pamiętacie chwile zwątpienia, gdy wychodziliście z kasyna z postanowieniem, że już nigdy tam nie wrócicie?

Tak, również i ja przechodziłem przez te wszystkie etapy. Począwszy od całkowitego zafascynowania i infantylnego przeświadczenia, że oto nadszedł dzień, gdy mogę powoli zacząć rezygnować z pracy i zacząć zarabiać na ruletce, poprzez miesiące wytrwałej analizy kół / losowań, gdy uparcie wierzyłem, iż istnieje uniwersalny system zdolny pokonać każdą ruletkę. Także i ja straciłem sporo pieniędzy, testując, próbując, dotarłem do rozmaitych źródeł/ for, zanim zdobyłem wiedzę, którą posiadam obecnie. I w dalszym ciągu uważam, że wiem naprawdę niewiele. Ale od osoby, która grała wszystko, co wydawało jej się dobrym sposobem na pomnożenie pieniędzy, od lekkomyślnego i kąpanego w gorącej wodzie nowicjusza doszedłem do punktu, w którym najistotniejsza stała się dla mnie matematyka, stanowiąca podstawę wszystkiego, co związane z ruletką. I to dla kogoś, kto w szkole szczerze nienawidził momentu, gdy otwierały się drzwi do sali matematycznej

Zanim rozpocznę, chcę z całą stanowczością powiedzieć: nie sprzedaję żadnych systemów / wiedzy, nie otrzymuję prowizji za reklamę i „naganianie” ludzi do korzystania z jakichkolwiek programów, chcę podzielić się z Wami tym, co wiem. Za darmo? Tak, wiem, w dzisiejszych czasach brzmi to cokolwiek podejrzanie. Przeszukując sieć zauważyłem, iż jest naprawdę niewiele wartościowych materiałów w języku polskim na temat ruletki, a jeśli już są, to rozproszone na wielu stronach, często niekompletne, trudno połączyć je w jedną całość, by dowiedzieć się czegoś konkretnego. Postanowiłem zebrać w jednym miejscu wszystko, co wiem, by ułatwić zainteresowanym „życie”  Zatem może bez zbędnych wywodów, bo któż z nas lubi czytać wstępy?

Wyliczanie standardowego odchylenia

Co to w ogóle jest standardowe odchylenie i do czego można wykorzystać tę wiedzę?
Standardowe odchylenie pokazuje nam, jak bardzo może różnić się wypadanie danych liczb od średniej i w dalszym ciągu nie będzie w tym absolutnie nic dziwnego.

Konkretniej, na przykładzie:

Zakładamy, że jest to koło posiadające 36 liczb + jedno 0. Prawdopodobieństwo, iż wypadnie liczba, którą obstawialiśmy wynosi zatem 1 do 37.
Załóżmy zatem, że obserwowaliśmy do tej pory 111 rzutów. Jeśli prawdopodobieństwo na wypadnięcie jednej liczby jest jak 1 do 37, na 111 rzutów, jeśli wszystko byłoby idealnie, każda liczba powinna wypaść po 3 razy.

Wzór wygląda następująco:

kwadrat 111 (liczba obserwowanych losowań) x 1/37 (szansa na wypadnięcie obstawianej liczby) x 36/37 (szansa na niepowodzenie), zatem:
kwadrat 111 x 0.027 x 0.9729 = 4.85

kwadrat 2.91 = 1.71
Zatem skoro na 185 losowań każda liczba powinna średnio wypaść 5 razy, czyli biorąc pod uwagę standardowe odchylenie wynoszące 2.2, nie powinno nas zdziwić jeśli wypadnie 3-1.71= 1.29 raza lub 3+1.71 = 4.71 raza.

Niestety, musimy wziąć pod uwagę również najmniej prawdopodobne trzecie standardowe odchylenie. Czyli:

3+ (3 x 1.71) = 8.13
3- (3 x 1.71) = 0

Czyli z powyższych obliczeń wynika, że jedna liczba w ciągu zaledwie 111 losowań może równie dobrze wypaść 8 razy jak i nie paść ani razu. I nie ma to nic wspólnego z wypaczeniem koła, może to się zdarzyć nawet na perfekcyjnie wyprofilowanej ruletce.

Okay, znamy już owe dewiacje, ale oczywiste jest, że chcielibyśmy dowiedzieć się, jaka jest szansa na to, że owa liczba przez nas obstawiana będzie w pierwszej, drugiej lub trzeciej dewiacji od idealnego losowania, co w naszym wypadku dawałoby 3 wypadnięcia na 111 prób, zatem…

68.26 % na to, że liczba zmieści się w pierwszym standardowym odchyleniu
95.44 % na to, że liczba zmieści się w drugim standardowym odchyleniu
99.73 % na to, że liczba zmieści się w trzecim standardowym odchyleniu

Zatem, dla lepszego uwidocznienia:

68.26 % na to, że liczba padnie od 4.71 do 1.29 raza na 111 rzutów
95.44 % na to, że liczba padnie od 6.42 do 0.42 raza na 111 rzutów
99.73 % na to, że liczba padnie od 8.13 do 0 raza na 111 rzutów

I chociaż wydaje się to nieprawdopodobne, jest to z matematycznego punktu widzenia całkowicie normalne, jak dowiecie się później, spędzając godziny w kasynach spotkałem się z trzecią dewiacją niejednokrotnie, nie jeden raz liczba nie padała wcale nie w 100 próbach, nawet nie w 200, ale… O tym dalej

Powyższe wyliczenia doprowadziły nas do czwartego standardowego odchylenia

3+ (4 x 1.71) = 9.84
3 – (4x 1.710 = 0

Wydawać by się mogło, że te 100% – 99.73 % = 0.27 %, które zawiera się w trzeciej standardowej dewiacji to bardzo mało, praktycznie tyle co nic, ale jak wkrótce przekonacie się, owe 0.27 szans jest naprawdę dużym prawdopodobieństwem, na tyle dużym, iż skutecznie może „rozwalić” wszelkie systemy, nad którymi mozolnie pracowaliście. Naprawdę warto wziąć to pod uwagę.

Chociaż wielu autorów książek na temat ruletki wspomina o 3 standardowych dewiacjach, radzę zapoznać się z „rozszerzoną wersją”:

(trzy standardowe dewiacje powyżej)

4 standardowa dewiacja – 0.9999366
5 standardowa dewiacja – 0.9999994

Pamiętajmy, chociaż wystąpienie piątej standardowej dewiacji jest bardzo mało prawdopodobne, jest możliwe. Dlatego wszelkie statystyki, by miały sens, powinny opierać się na dużej ilości losowań. I dochodzimy do niezwykle istotne kwestii….

Biased wheel („wypaczone koło” – interpretacja z angielskiego autora)

Być może słyszeliście o tym pojęciu. Jak wiemy, wszelkie wytwory ludzkiej ręki, choćby tworzone przy pomocy niezwykle precyzyjnych narzędzi poddają się działaniu czasu. Praktycznie non – stop przez cały dzień rzucana na koło kulka, drobiny kurzu, wszelkie ciała obce mają wpływ na losowania. Delikatne uszkodzenia koła, chociaż często niewidoczne dla ludzkiego oka, odbijają się na wynikach losowań. I chociaż wiadomo, że kasyna mają wgląd na wyniki losowań i odpowiednie programy do analizy tychże, nie zawsze od razu reagują na „wypaczone koła”. W tych większych – na pewno – ale mniejsze, salony gier, szczególnie te, w których nie przesiadują „profesjonaliści”, jeśli i tak zarabiają na danym kole, często odpuszczają sobie regularne „ustawianie” koła. Bazując na odpowiednio dużej ilości losowań, obserwując koło przez odpowiednio długi czas jesteśmy w stanie stwierdzić, czy wyniki są bliskie ideałowi, a może niekoniecznie i należy przyjrzeć się danemu kołu bliżej. Zgłębiając wiedzę na temat ruletki natknąłem się na mnóstwo historii na temat osób, które analizując wyniki losowań potrafiły przesunąć na swoją stronę przewagę matematyczną. Na podstawie doświadczenia jestem niemalże pewny, iż można to zrobić?
Jak zacząć? Po pierwsze musimy „namierzyć” ruletkę automatyczną, gdzie kulka wyrzucana jest przy pomocy sprężonego powietrza. Wszelkie „automaty” z ruletką odpadają, gdyż to zupełnie inna bajka, działa tam soft, na który wpływu nie ma nic, tak samo odpuściłbym sobie ruletki z krupierem, gdyż czynnik ludzki jest za bardzo zmienny. Żeby obserwacje były miarodajne niezbędne będzie co najmniej 3 tysiące zapisanych spinów, które następnie poddamy analizie. Ze swojej strony sugeruję około 10 tysięcy spinów, by mieć w miarę dobry materiał do analizy. Co ciekawe, zgodnie z założeniami Alana Krigman’a, by osiągnąć 99 % pewności, iż koło jest wypaczone, potrzeba około 120 tysięcy zapisanych rzutów. Najlepiej zapisanych „w ciągu”, czyli kilkugodzinnych „posiedzeniach” nad stołek. Niestety, kasyna niechętnie patrzą na osoby przesiadujące nad kołem z „zeszytem i długopisem”, dlatego trzeba znaleźć własny sposób. W sieci dostępnych jest mnóstwo programów do analizy losowań, ze swojej strony polecam Roulette Xtreme, nie podaję linka, zainteresowani na pewno znajdą. Jest to co prawda trial, ale na początek wystarcza. Jest w wersji angielskiej, ale opanowanie nie zajmuje nie wiadomo ile czasu, początkowo może wyglądać na skomplikowany, ale uwierzcie – nie jest. Ponadto Roulette Xtreme posiada funkcję, która na podstawie serii rzutów spisanych z naszego koła od razu potrafi powiedzieć, czy jest szansa, że z kołem jest coś nie tak. Jeśli mimo wszystko masz awersję do angielskiego, chętnie pomogę, wystarczy przesłać mi w pliku tekstowym zapis rzutów typu:

23
3
1
2
8

zapisanych z góry na dół.

Ponadto sporządzając „bazę” warto zwrócić uwagę czy i jeśli tak – jak często przeprowadzane jest „ustawianie” koła, nie warto rzucać się w oczy, chociaż przesiadując w kasynie godzinami każdego dnia, szczególnie jeśli jest to niewielkie kasyno lub salon gier – nie sposób nie wzbudzić uwagi obsługi. Grzeczne „dzień dobry”, „do widzenia”, kulturalne zachowanie, czasami uśmiech potrafi zdziałać bardzo dużo, uwierzcie. Warto w tym czasie grać, cokolwiek, jeśli nie posiadacie dużych środków finansowych – polecam granie „płasko” na tą samą liczbę cały czas, za najniższą stawkę w każdym rzucie, wiadomo – koło dąży do równowagi i liczby ostatecznie powinny wypadać co 36 rzutów, dlatego w dłuższej perspektywie jest to gra bezpieczna, nie angażująca środków finansowych, a zawsze inaczej wygląda osoba siedząca przy kole i grająca, niż „kombinator”, który dziwnie się zachowuje i podczas wielogodzinnych sesji nie gra niczego. A jeśli już znajdziecie koło, które wykazuje dziwne „odchyły” od tego, co powinno średnio rzucać… Niezwłocznie dajcie mi znać, rzucam wszystko i pojawiam się niezwłocznie, by pomóc wykorzystać tę szansę

„Prawo Murphy’ego”

„Jeśli coś może się zdarzyć, możesz być pewny, że to nastąpi”. Prędzej czy później, ale nastąpi. Jeśli w dalszym ciągu szukasz w sieci 100% systemów, a nietrudno natrafić na takie, których autorzy zapewniają o 100% wygranej, możesz być pewny, że nie warto marnować nawet czasu, by czytać, o co w nich chodzi. Choćbyś zmaksymalizował prawdopodobieństwo wypadnięcia swojej/ swoich liczb do 99. 99999% , zawsze, bez względu na wszystko, pozostanie ten ułamek procenta. A jeśli dodatkowo grasz progresją, ten niewielki ułamek może bardzo boleśnie dać się we znaki. Dodatkowo większość osób sprzedających systemy chwali je wskazując, iż do tej pory są niezawodne. Kluczowe jest tu sformułowanie „do tej pory”. Również i ja tworzyłem systemy, które wydawały się bardzo dobrymi systemami, przez długi okres przynosiły zyski, lecz poddane próbie kilkudziesięciu tysięcy losowań niestety zawodziły.
Kiedyś zastanawiałem się, jak pewnie część was, nad graniem progresją. Na kolory, tuziny, cokolwiek. No bo przecież wystarczy włączyć się powiedzmy przy 10 rzucie, znaleźć stół z odpowiednią niską minimalną stawką i odpowiednio wysokim maksem, posiadać kilkadziesiąt tysięcy złotych kapitału na powiedzmy kolejne 18 prób i nie powinno być problemu, by dorobić się w szybkim tempie. Jakże złudne były to nadzieje. Po pierwsze możesz być pewny, że jeśli kasyna mają na tyle wysoką stawę maksymalną, byś mógł grać wystarczająco długo, to stawka minimalna jest również wysoka, by ograniczyć ilość prób, na jakie możesz sobie pozwolić. Z drugiej strony, załóżmy, że chcesz włączać się w 10 próbie. Jak często powiedzmy kolor pada 10 razy z rzędu? No niech będzie z 4 razy na 24 godzinny dzień w kasynie (co i tak moim zdaniem jest liczbą wygórowaną). Na każdej zakończonej progresji zarabiasz stawkę bazową, która jest bardzo niewielka, by zmaksymalizować ilość prób. Czy jest sens siedzieć cały dzień, by wygrać załóżmy 100 zł? Okay, odpowiesz – mnie to wystarczy. Tak, ale jeśli posiadasz środki finansowe na kolejne 18 losowań, włączając się od 10tego, jesteś niemalże pewny, że nigdy Cię nie ubije. Czy aby na pewno? „Na pewno” odpowiesz, jak często zdarza się bowiem 29 identycznych kolorów z rzędu? Może i rzadko, może i raz na rok, ale wystarczy jedno takie wypadnięcie i płyniesz aż miło. Szczególnie, iż – o ile mnie pamięć nie myli – rekord even chances jeśli chodzi o kolory został ustanowiony 30 lat temu i wynosi 36 bądź 38 jednakowych kolorów z rzędu. A skoro raz wyrzucono taką liczbę kolorów, czy jesteś pewny, że ów rekord nie zostanie pobity? Codziennie na świecie są „robione” tysiące, jeśli nie miliony spinów, naprawdę chcesz ryzykować, iż w końcu trafi na Ciebie? W moim naziemnym kasynie spędziłem osobiście może ze 300 – 400 godzin obserwując grę. I w tym czasie trafiłem na serię 18 kolorów z rzędu. Nie mówiąc już o „kosmicznych” seriach tuzinów bądź niepowtórzeń jednej liczby. Jak dużych? Jak myślisz? Ile losowań może nie paść jedna liczba? Znałem osoby, które przychodziły do kasyna upierając się przy włączaniu się na progresję na jedną liczbę, gdy nie padła ona 50 razy, bo „no przecież jaki może być maks? 100 niepadnięć”. Otóż nie. Osobiście byłem świadkiem sytuacji, gdy jedna liczba nie padła 450 rzutów. Nie w żadnym kasynie netowym, gdzie różne „wałki” są możliwe, ale w normalnym kasynie naziemnym, przy normalnym kole, gdzie kulka wyrzucana jest za pomocą sprężonego powietrza. Miałem rozpisaną progresję z kapitałem całkowitym 1000 zł na ponad 200 prób, nawet gdybym włączał się od setnej próby lub zwiększył progresję, nie miałoby to absolutnie żadnego sensu. A „za chwilę” przekonacie się, iż 450 niepadnięć to nie jest żaden wygórowany rekord, wynik padający „raz na ruski rok”. Na ruletce „live” na internecie byłem świadkiem 425 niepadnięć. Rzut co 45 sekund, czyli jedna liczba nie wypadła przez ponad 5 godzin. Nieprawdopodobne? A jednak możliwe. Wówczas zostałem skutecznie wyleczony z wiary w progresję….

Psychologia – jeden z najistotniejszych czynników wpływających na grę

Z pewnością część z was, czytając poradniki, od razu kieruje się w stronę tych najciekawszych stron, podających na tacy gotowe wzorce na grę. Również i ja nie zwracałem kiedyś uwagi na nic innego. Najważniejszy był dla mnie zarobek, byle osiągnięty szybko i byle wysoki. Po pewnym czasie zrozumiałem, jak duży błąd popełniałem. Kasyna potrafią skutecznie omamić nawet najwytrawniejszego gracza, nawet osobę, która tak, jak ja – interesuje się psychologią, obserwuje, co dzieje się wokół, stara się nie paść ofiarą manipulacji. Jeśli nie masz jednak odpowiedniego doświadczenia w „walce” z kasynami, jeśli nie zdajesz sobie sprawy, z której strony mogą Cię podejść – jesteś skazany na porażkę, chociaż pewnie będziesz tłumaczył sobie, że to tylko kwestia pecha, ot, dzisiaj miałeś po prostu słabszy dzień.
Im krótszy czas obstawiania, im szybciej wyrzucana jest kulka, tym większej presji poddany jest gracz, tym bardziej skłonny jest do poddania się emocjom, tym mniej sposobności do ścisłego podążania według wytyczonej strategii, a co za tym idzie – tym większa szansa na pomyłkę i zarobek dla kasyna. Powracając wielokrotnie w ich progi przekonałem się, że jedną z głównych zasad profesjonalisty powinno być ścisłe trzymanie się planu. Przed wejściem do kasyna wyznacz sobie określoną ilość pieniędzy, jaką jesteś w stanie stracić, niech absolutnie nie będzie to więcej niż powiedzmy 1/5 posiadanego kapitału całkowitego. Nigdy, pod żadnym pozorem, nie staraj się odegrać. Z doświadczenia wiem, iż jeśli już idzie seria, która jest zdecydowanie nie po myśli dla nas, może ona trwać bardzo długo, tylko pogarszając sprawę. Oczywiście, kilkukrotnie może Ci się udać odegrać, lecz wystarczy kilka chwil i stracisz wszystko, co masz. Nie zabieraj do kasyna kart bankomatowych/ kredytowych, by nie kusić. Sam doskonale wiem, jak to działa: „A, szybko wyskoczę do bankomatu, wezmę tylko 50 zł”, a kończy się na tym, że „wyskakujesz” do owego bankomatu kilkukrotnie, bo „teraz już musi paść…”. Sam byłem świadkiem, gdy ludzie sprzedawali w kasynie zegarki, komórki z tekstem: „Kup za stówę, to fajny telefon, i tak zaraz wygram i odkupię”. Zgadnijcie czy odkupowali?  Podczas moich długogodzinnych sesji w kasynach widziałem hazardzistów żebrzących o kilkaset złotych u znajomych, a później wyrzucających sobie, że pożyczyli, zapewniających, że to ostatni raz. To nie był ostatni raz…
Jeśli grasz jakimkolwiek systemem, trzymaj się go do wyjścia z kasyna, nie dawaj się zwieść temu, iż inny system, który wcześniej testowałeś w tej chwili przynosiłby akurat duże zyski. Za kilka sekund wszystko może ulec diametralnej zmianie, czego nigdy nie jesteś w stanie przewidzieć. Tylko konsekwencja i silna wola są w stanie przynieść końcowy sukces.
Kasyna zwykle witają graczy bogatym, kolorowym wnętrzem rozświetlonym mnóstwem barw, migające wyznaczniki rosnących jackpot’ów, muzyka, to wszystko ma na celu zdekoncentrowanie potencjalnego gracza. Dodatkowo wiele z nich sprzedaje alkohol, a nawet oferuje w niektóre dni alkohol za darmo, w ramach „promocji”. Jak już pewnie wiecie, nigdy nie ma nic za darmo. Alkohol skutecznie rozprasza, sprawia, iż gracze są o wiele bardziej skłonni do ryzyka, doskonale wiem, jak różni się gra po „jednym piwku” kupionym w kasynie od wcześniejszej rozgrywki bez udziału alkoholu.
W jaki sposób możemy zmniejszyć przewagę kasyna, starającego się na swój sposób „podejść” graczy? Przede wszystkim dokładnie zapisuj po każdej wizycie w kasynie, jak przedstawia się Twój stan finansów, ile zyskałeś / straciłeś. Pozwoli to kontrolować w dokładny sposób stan konta. Sam wielokrotnie pytany, ile zarobiłem, czy „jestem na plus” odpowiadałem „a nie pamiętam dokładnie, ale na pewno jest do przodu”, chociaż nie byłem tego tak do końca pewny, bowiem pogubiłem się w obliczeniach.
Jeśli to możliwe, jeśli nie kłóci się to z Twoją strategią, staraj się spędzić w kasynie jak najmniej czasu. Im krócej jesteś przy stole, tym krócej narażony jesteś na pojawienie się odchyleń, tym krócej narażony jesteś na przewagę kasyna. Niejednokrotnie przekonywałem się, iż doskonałą strategią jest „hit and run”, bez znaczenia już, na co zdecydujesz się stawiać, bowiem możliwości są dziesiątki. Po prostu wchodzisz, stosujesz „krótkodystansową” startegię i wychodzisz. Nie narażasz się na dziwne serie pojawiające się z upływem czasu w kasynie, nie narażasz się na to, że zmęczenie przełoży się na Twoją grę.
Wkraczając do kasyna, wchodzisz do miejsca, od którego zwykle „bije” przepychem i bogactwem, obsługa ubrana jest w „wyjściowy” sposób, wnętrze wygląda bogato, kasyno chcę, żeby gracze poczuli tę specyficzną wyjątkową atmosferę i dali się ponieść grze, tylko od Ciebie zależy już na początku dasz kasynu jeszcze większą przewagę, czy też pozostaniesz spokojny i nie pozwolisz omamić się tanimi sztuczkami. Równocześnie kasyno wychodzi naprzeciwko ludzkim marzeniom: czyż nie fajnie byłoby w ciągu kilku chwil zapewnić sobie finansową niezależność, już nigdy nie musieć martwić się o pieniądze? Ilu z nas nienawidzi wstawać codziennie rano i wychodzić do pracy, która nie daje ani satysfakcji ani pieniędzy? W kasynie możesz w krótkim czasie zarobić o wiele więcej niż da Ci miesiąc ciężkiej pracy. Dlaczego więc nie zagrać? Nie dać sobie szansy na wygraną? Tu wrzucisz kilka złotych, postawisz parę razy na liczbę, która według Twoich przewidywań powinna niedługo pojawić się, przecież to tak niewiele. Być może niewiele, ale kilkanaście/dziesiąt złotych przegranych zaledwie kilka razy w ciągu miesiąca potrafi przełożyć się na całkiem sporą sumę.
Staraj się trzymać emocje na wodzy, grając. Doskonale znam to uczucie frustracji, gdy przegrałem wszystko, co przyniosłem do kasyna, od razu pojawia się myśl, iż wrócę jutro, co tam – wrócę jeszcze dziś i tym razem zagram mądrze. Pozwolić by emocje zwyciężyły to najgorsze, co może przytrafić się graczowi, wiem, iż bardzo trudno jest je kontrolować, ale po prostu trzeba się tego nauczyć, w przeciwnym wypadku nie ma większego sensu grać w kasynach, bowiem można tylko bardzo dużo stracić.
Kasyna bardzo chętnie informują o wielkich wygranych, umieszczając na na widocznym, dobrze oświetlonym miejscu. Wielkie wygrane są największą promocją dla kasyno, myślimy bowiem „skoro on potrafił, dlaczego nie mogę ja?”. Nikt nie wspomina o wielkich przegranych, o setkach tysięcy pozostawionych w kasynach. Również i ja, siedząc godzinami, od rana do wieczora, przy stole, obserwowałem wybuchy radości, gdy danemu graczowi udawało się „wyjąć” większą kasę. Ale niewielu, w tym ja, wiedziało, ile „wrzucił” on w ruletkę, zanim pojawiła się wygrana. Najczęściej i tak wychodził z kasyna „na minusie”, ale fama o dużej wygranej już poszła w eter.
Co najważniejsze: gracz doskonale zorientowany, jakich technik „używają” kasyna, jakie jest prawdopodobieństwo na wygraną w danej chwili, jaka jest przewaga kasyna, potrafiący zbilansować strategię gry i zarządzanie pieniędzmi ma szansę wygrywać długoterminowo. Owszem, przegra na pewno niejedną sesję, ale w dłuższej perspektywie będzie „na plus”. Na pewno niektórzy z was widzieli film „21” opowiadający o grupie liczącej karty w pokerze. Tak, jak i w owym filmie, tak i w ruletce trzeba zaprzyjaźnić się z matematyką, żeby zminimalizować ryzyko i dać sobie „niewielki bonus w grze”.
Pamiętaj – nie zostaniesz milionerem w ciągu jednej nocy. Owszem, może przyjść taki dzień, że będziesz miał niewiarygodne wręcz szczęście i uda Ci się wygrać w ciągu nocy większą gotówkę, lecz żeby „dorobić się” w kasynie, potrzeba wielu godzin cierpliwie spędzonych przy stole, jeszcze większej ilości godzin spędzonych nad zeszytem/ przy komputerze, analizując wszelkie dane. W ruletce jest, tak jak w życiu, jest tak jak ze wszystkim – jeśli chce się do czegoś dojść, trzeba poświęcić bardzo dużo czasu, wykazać się dużą determinacją, nie zrażać się absolutnie pierwszymi porażkami. Porażki są wliczone w ryzyko, tylko to, jak je zniesiesz i czy, i jak szybko podniesiesz się po upadkach powie jakim graczem jestem. Nie wierz ludziom, którzy sprzedają systemy i twierdzą, że w ciągu kilku dni staniesz się bogatym człowiekiem, owszem, jest to teoretycznie możliwe jeśli posiadasz naprawdę baaardzo dużo gotówki, ale któż z nas posiadając kilkaset tysięcy złotych dalej grałby w ruletkę? Chyba, że dla zabawy i odrobiny adrenaliny… Konsekwentne wygrywane jest możliwe, ale jest równocześnie kombinacją tego wszystkiego, o czym wyżej wspominam, jest również niemożliwe bez ogromnego doświadczenia, jakie nabywa się pracując nad ruletką. Z każdym dniem, z każdym rzutem uczysz się czegoś nowego, zdobywasz wiedzę, która pozwala szybko i niemalże odruchowo reagować w danych sytuacjach, które już nie będą Cię zaskakiwać. Siedząc początkowo z zeszytem i licząc prawdopodobieństwo, po jakimś czasie będziesz miał wszystkie wzory i liczby „przed oczyma”, jednocześnie automatycznie rozprowadzając stawkę na kolejne bety. Może wyda Ci się to nieprawdopodobne, szczególnie jeśli dopiero zaczynasz i dodatkowo nie masz zmysłu matematycznego, ale uwierz – ja byłem dokładnie w tej samej sytuacji. Z naciąganą trójczyną z matematyki na maturze, zdecydowanie humanistycznym umysłem, nie wierzyłem, że będę w stanie „ogarnąć” ruletkę. Dziś wiem już, że wszystko rozbija się o czas spędzony z ruletką, dni, gdy myślałem tylko o tym, jak udoskonalić kolejny system, a czarne i czerwone numery tańczyły mi przed oczami non stop. Czy to aby nie chore? Być może, ale traktowałem to jako niegroźne zboczenie, takie swego rodzaju hobby; niektórzy pasjonują się piłką nożną, potrafią rozmawiać o niej godzinami, inni maniakalnie słuchają danej muzyki, a ja bawiłem się Roulette Xtreme  Ale w dalszym ciągu uważam, że pozostało bardzo dużo aspektów, o których nie wiem, w których dobrze byłoby podszkolić się. Jeśli uważasz, że o czymś nie wspomniałem, chciałbyś przedyskutować pewne z nich, nie wahaj się, z łatwością odnajdziesz mój mail.

Scam – czyli jak łatwo stracić mnóstwo pieniędzy

Ileż to razy szukając rozmaitych sposobów na grę spotykaliśmy kolorowe strony, na których aż roiło się od pięknych słów opisujących wygrane danym systemem. A wszystko w zasięgu ręki, ot, wystarczy, że przelejesz daną kwotę pieniędzy, a możesz zacząć wygrywać już dziś! Dlaczego zwlekać? Dziś system kosztuje 1000 zł., za kilka dni będzie kosztował pięć razy więcej, łap okazję póki można! Często wielkimi literami opisana jest kwota, którą udało się osiągnąć dzięki danemu systemowi, a wszystko w tak krótkim czasie! Doskonale, ale gdzie są jakiekolwiek dowody na tę wygraną? „Przecież on tam zamieścił skany ze stron bukmacherskich/ kasyna” powiecie. Takie skany można bez większego problemu spreparować samemu w ciągu kilku minut. „A wpisy i maile dziesiątek osób, które wygrały? Też są przytaczane”. Tak, samemu również można zrobić wpisy „zwycięzców”, maile mogą być fikcyjne. Najprostszym sposobem na omamienie potencjalnych kupców jest demonstracja video z gry w kasynie, na którym to filmie widać, jak dużo pieniędzy zarobił dany gracz. Tak, ale jaką mamy pewność, iż nie grał on non stop przez dłuższy czas, a film nagrywany był podczas momentów, gdy wyłącznie wygrywał? Z drugiej strony, nawet film można spokojnie i bez większego problemu spreparować. Nawet ja, chociaż mam awersję do sprzedawanych systemów i z zasady w żadne nie wierzę, pewnego dnia prawie dałem się nabrać. Sprzedający zamieścił na swojej stronie program, przez który miałem logować się do kasyna. Ów program działał tylko na darmowych spinach, sprzedający miał zamieszczony na www filmik, jak wygrywa znaczne sumy pieniędzy. Ów program miał pozwolić mi wygrać pewną sumę pieniędzy (kilkaset dolarów bodajże) gdy wpłacę niewielką kwotę, gdy wygram, miałem dopłacić do pełnej ceny. Szukałem haka przez kilka dni, zastanawiałem się, gdzie on jest, film wydawał się bardzo wiarygodny, program także, ale coś mnie naszło i zrobiłem najprostszą rzecz, którą powinienem zrobić od razu: wpisałem kluczowe dane sprzedawcy w google. I dowiedziałem się bardzo ciekawych rzeczy, które skutecznie odwiodły mnie od przelewania jakichkolwiek pieniędzy.
Spójrzmy prawdzie w oczy: kto, posiadając naprawdę skuteczny system, ryzykowałby to, że kasyna przestaną pozwalać nim grać, albo znajdą sposób, by zablokować zyski gracza? Kto, zarabiając stale i duże pieniądze, marnowałby czas na tworzenie stron www i przekonywanie ludzi, by za niewielkie w sumie pieniądze odkupili ów „system”? Przynajmniej ja siedziałbym cicho jak mysz pod miotłą i nie wspomniałbym o tym systemie nawet najbliższej rodzinie. Z drugiej strony, tym bardziej podejrzane, jeśli sprzedający nie zgadza się na spotkanie, podczas którego za własne pieniądze pokaże na żywo, jak wygrywa większą sumę. Skoro wygrywa, w czym problem, by przekonać potencjalnych kupców? Przecież jeśli i oni wygrają, niemalże pewne jest, że zdecydują się na kupno.
Na pewno spotkaliście się również z mnóstwem filmów na youtube, podczas których prezentowane są rozmaite komputerki, przewidujące, gdzie spadnie kulka. Niektóre symulacje przeprowadzane są na własnych kołach, co jest tym bardziej podejrzane – wystarczy spojrzeć, iż koła te i kulka zachowują się zdecydowanie inaczej niż ma to miejsce w kasynach, osobiście oglądałem film, na którym kulka po wyrzucie, gdy wytracała swoją prędkość, spadała idealne w „łuzę”. A gdzie odbicia, gdzie „taniec” po wewnętrznym kole, który również się zdarza? Spotkałem się ze sprzedawcami, który oferowali co prawda „kurs” w prawdziwym kasynie, podczas którego mieli uczyć kupujących, jak posługiwać się urządzeniem i pokazać, iż potrafią wygrać dużą sumę pieniędzy, ale oczywiście płatność należało uiścić wcześniej  To samo, jak wyżej – kto przy zdrowych zmysłach, posiadając takie urządzenie, sprzedawałby je na forum publicznym? Widziałem oferty sprzedaży takich urządzeń i za 100 tysięcy dolarów. Heh, ciekawe. Gdybym miał takie pieniądze, umieściłbym je na lokacie i nie ryzykował kupna podejrzanego sprzętu, który równie dobrze może być wart tyle, co stare, zepsute radio. Być może ów sprzęt działa, ale na niewielkiej ilości spinów, co również nie jest żadnym wiarygodnym wyznacznikiem. Uwierzyłbym wyłącznie wtedy, gdyby zabrano mnie na prezentację na – co ważne – wybranym przeze mnie kole w wybranym przez mnie kasynie, gdzie przez dobrych kilka godzin gry uzyskanoby zaskakująco dobre wyniki, znacznie przewyższające wszystko, co dotychczas widziałem.
A co z niezliczonymi książkami na temat ruletki, które można kupić… Hmm… Ostatnio widziałem na allegro pewną pozycję sprzedawaną za 20 zł. Pomyśl, czy jeśli posiadałbyś wiedzę, która dawałaby Tobie regularne dochody, odstąpiłbyś ją za tak niewielką kwotę? Nie czytałem tych pozycji, domyślam się, że opowiedzą w niej o prawdopodobieństwie, „podadzą” kilka ogólników na temat ruletki, generalnie będzie to „lanie wody”, z którego nic konkretnego nie wynika. Niektórzy zdają sobie sprawę z tego, iż niska cena odejmuje atrakcyjności książce i rzuca cień wątpliwości na fachowość wiedzy w niej zawartej, zatem żądają wysokich kwot za owe. Tak, jak w przypadku „rewelacyjnych 100% systemów” – zapłacę i 10 x tyle, ile oczekują za swoją wiedzę, jeśli zaproszą mnie do kasyna i pozwolą przetestować ją przy kole. Moje pieniądze będą czekać bezpiecznie zdeponowane u bezstronnej osoby trzeciej. Ale nikt na to nie pójdzie. Dlaczego? Bo zdają sobie sprawę, iż nie są mi w stanie niczego konkretnego zaoferować.

To, czego wszyscy szukamy – pierwszy „system” i kasyna internetowe

Któż z nas nie grał przynajmniej raz w kasynach internetowych? Zawsze „pod ręką”, nie trzeba ubierać się, wychodzić z domu, można usiąść przed komputerem o dowolnej godzinie, w powyciąganych dresach, nieogolonym i pograć. A i pieniądze można bardzo łatwo i szybko wpłacić. Gorzej z wypłaceniem  Również i ja spędziłem długie dnie w kasynach internetowych. Pierwszym krokiem było oczywiście sprawdzenie, które kasyna są najwyżej oceniane, nie zamierzałem wpłacić ciężko zarobionych pieniędzy tylko po to, by później nie móc ich wypłacić. Oczywiście jedyną opcją była ruletka automatyczna. Ale zanim przejdę dalej, krótkie ostrzeżenie….

Nigdy, absolutnie bez wyjątków nie wpłacaj ani złotówki na ruletki softowe!

Chociaż w sieci aż roi się od ostrzeżeń na ten temat, również i ja chciałem na własnej skórze sprawdzić, czy aby na pewno one „oszukują”, łudziłem się przez chwilę (bardzo krótką notabene – na szczęście dla mnie), że mnie się powiedzie. Nie ma na to żadnych szans. O ile jeśli wszystko jest tak, jak trzeba, ruletki live przynajmniej dają złudzenie prawdziwości koła, o tyle ruletki automatyczne nigdy w dłuższej perspektywie nie dadzą Tobie zarobić. Oczywiście, jednego dnia będziesz wygrywał, innego – przegrywał, gdy passa będzie na plus – będziesz łudził się, że być może ruletki automatyczne dają graczowi wygrać, także przechodziłem przez ten etap. Jeśli soft nie jest „kręcony”, można jeszcze pobawić się „za drobne”, ot, gdy nie masz co zrobić z czasem – wejść do kasyna, pograć chwilę w ruletkę na maszynach i wyjść z przeświadczeniem, że fajnie spędziłem godzinę czy dwie. Niestety, bardzo często ruletki softowe w kasynach internetowych celowo pozwalają graczowi wygrać drobne sumy na początku, by później oskubać go ze wszystkiego, co zdobył. Oczywiście, nawet bez jakiegokolwiek „kombinowania” z softem kasyna internetowe i tak zawsze będą i są dwa kroki przed graczem, ale jaki jest sens gry, gdy już przed samym podejściem do stołu wiemy, że z góry skazani jesteśmy na porażkę? Odpuścić i przejść do punktu numer dwa, czyli…

Jak próbowałem powalczyć w internecie?

Od początku. Załóżmy, że postanowiłeś sporządzić wspomnianą wyżej sporą „bazę” losowań. Do kasyna masz daleko, ponadto pracujesz, po pracy nie masz ani sił, ani ochoty wychodzić gdziekolwiek, a tym bardziej przesiadywać godzinami po nocach w kasynie, żeby spisywać losowania. Byłem w tej samej sytuacji. Wybór padł na kasyna internetowe. Po pierwsze – znaleźć wiarygodne kasyno. Ale wiarygodne to nie wszystko. Musiałem znaleźć kasyno, które oferuje ruletkę automatyczną i posiada bardzo niską stawkę minimalną, bowiem zamierzałem – mimo wszystko – ugrać coś progresją. Nie jednak zwykłą „tępą” progresją, która zawsze ostatecznie prowadzi do bankructwa, a raczej specjalnie modyfikowanym systemem bazującym na prawdopodobieństwie i owej „bazie”, która miała pokazać mi, czy w ogóle warto zaczynać. Zacząłem przygodę z Casino Euro. Tutaj minimalny bet to 0.1 euro, niższej stawki minimalnej mimo wielu godzin poszukiwań nie udało mi się znaleźć i domyślam się, że niższej stawki po prostu nie ma. Celowo podaję nazwę, by przestrzec tych, którzy mieliby ochotę pójść w moje ślady i trafiliby do tego kasyna. Wydawało się wiarygodne, ruletka automatyczna live wyglądała obiecująco, nie dostrzegałem żadnych „przekrętów” z kołem. Ale pracowałem od rana do wieczora i nie mogłem pozwolić sobie na siedzenie przy komputerze i spisywanie wyników losowań. Jak sobie z tym poradzić? Nic prostszego – ściągamy jakikolwiek program nagrywający to, co dzieje się na naszym ekranie – w tym przypadku – okienko z wynikami losowań, wciskamy „record” i spokojnie wracamy do naszych zajęć. Po kilku/nastu godzinach zapisujemy plik, a później – dla wygody – możemy przepisać na spokojnie wyniki kolejnych losowań do pliku tekstowego, by wygodniej było nam poddać je analizie. Tak też zrobiłem. Gdy posiadałem już „bazę” na około 10 tysięcy losowań, wrzuciłem je do własnych programów i wyniki okazały się obiecujące. Mimo iż zawsze twierdziłem i twierdzę, iż przy takich kołach raczej trudno o „wypaczenie”, zbyt dużo graczy przewija się na takiej ruletce automatycznej live i kasyno po prostu nie może pozwolić sobie na posiadanie „odchylonego” koła, postanowiłem spróbować. Może najprostszy ze sposobów, jest ich naprawdę mnóstwo, ale nie chciałbym odkrywać wszystkich kart i dzielić się całym doświadczeniem, by nie zabrać wam radości i zabawy z samodzielnego odkrywania ;D Okay, żartuję, po prostu żaden szanujący się magik nie opowiada widowni, jaki jest sekret jego sztuczek ;D Do sedna. Skupiłem się na grze na poszczególne liczby. W „moim” kasynie, na rulecie automatycznej zauważyłem, iż niektóre liczby mają tendencję do częstszego padania, co więcej – istnieją „przedziały”, w których owe liczby „lubią” mieścić się. Na przykład – załóżmy, że mówimy o „3”. W „moim” kasynie koło na przestrzeni ponad 10 tysięcy losowań rzucało trójkę bardzo regularnie, ze znacznym odchyłem w porównaniu do innych liczb. Przerw między trójkami, które byłyby dłuższe niż sto losowań było kilka, mógłbym policzyć dosłownie na palcach jednej ręki. A w przypadku innych liczb, przerwy niepadania dłuższe niż sto losowań pojawiały się dużo częściej. Co ciekawsze, dla trójki nigdy przerwy niepadania nie były dłuższe niż powiedzmy 150 rzutów, a jak już wspominałem – w moim kasynie potrafiło nie rzucić jednej liczby 450 razy. Posiadając już wiedzę odnośnie „3” zauważyłem, iż wystarczy stworzyć taką progresję, której współczynnik zwrotu byłby odpowiednio niski (kluczowe!! – gram progresją tylko i wyłącznie z odpowiednio niskim, jak najniższym współczynnikiem zwrotu. Czyli – załóżmy, że współczynnik zwrotu dla moje progresji wynosi dziesięć – oznacza to, że moja progresja musi „wejść” dziesięć razy, żebym mógł pozwolić sobie na jedną porażkę. To bardzo ważne, grając normalną progresją jedna porażka i tracisz to, co mozolnie zbierałeś nawet kilkanaście dni, tutaj przy „wejściu” progresji 10 razy możesz pozwolić sobie na jedną porażkę) i już można działać. Dalej – zauważyłem, iż istnieją pewne etapy, przy których dużo bardziej opłaca się „wejść” do gry z progresją. Konkretniej wyszedłem z następującego założenia, bazując na statystykach koła: jeśli pojawiła się przerwa niepadania między „trójkami” na osiemdziesiąt niepadnięć, co miało miejsce 24 razy, to tylko raz owa przerwa niepadania była dłuższa niż 140. Oczywiście tylko dla trójki, inne liczby nie dawały takich perspektywicznych wyników. Co to oznacza? Posiadając progresję na 60 prób, włączając się w momencie, gdy trójka nie padła od osiemdziesięciu rzutów (czyli jesteśmy „utopieni”, gdy przerwa między kolejnymi trójkami będzie dłuższa niż 140), dwadzieścia cztery razy progresja weszłaby nam, dając tylko jedną porażkę. Jeśli współczynnik zwrotu wynosi dziesięć, widać, że sporo zarobilibyśmy. Bowiem może nas ubić co 10 rzutów, żebyśmy byli „na zero”, a tu ubiłoby raz na 24 rzuty. Ile zarobilibyśmy? Wszystko zależy, ile jednostek zarabiamy na każdym etapie progresji, wszystko jest do wyliczenia. Ja posiadałem najkorzystniejszy współczynnik zwrotu w mojej progresji na 4.6, przy ubiciu raz na 24 rzuty, także zwrot bardzo duży.
Teraz nie pozostaje nam nic innego, jak tylko spisywać po kolei wyniki rzutów i jeśli nasza „trójka” nie pojawiła się od osiemdziesięciu losowań, włączamy się z naszą progresją na 60 rzutów. Ja grałem na dwie, a nawet trzy liczby naraz, żeby zwielokrotnić zyski, ale zdecydowanie nie polecam tego początkującym, bowiem bardzo łatwo „zakręcić” się ze stawkami danej progresji, każda jest bowiem zwykle na innym etapie, czasu na obstawianie bardzo mało, do tego dochodzi stres, a pomyłka na danym etapie, pominięcie jakiegoś i już jesteśmy „do tyłu”. Nawet jeśli skreśla się dane etapy, tak jak ja robiłem, na kartce. Możliwości jest naprawdę dużo. Jeśli ktoś chce grać bardziej bezpiecznie – może czekać do pojawienia się przerwy niepadania danej liczby chociażby od dwustu losowań i dopiero wtedy włączyć się do gry. Taką przewagę daje nam nagrywanie losowań i śledzenie ich na żywo. Wszelkie anomalie, długie serie czegokolwiek i bazując na statystykach koła – możemy redukując szanse na niepowodzenie – włączyć się w dobrym momencie, o co trudno przy zwykłej ruletce w kasynie, gdy zabronione jest spisywanie wyników losowań.
Ale, co istotne i o czym muszę powiedzieć – jeśli idzie długa seria, nie można też ślepo rzucać nie wiadomo jakich pieniędzy „bo nie padło od dwustu losowań i zaraz musi paść”. Nic nie musi!! Skoro raz poszedł rekord na załóżmy niepadnięcie jednej liczby od dwustu losowań, to równie dobrze może iść właśnie na kolejny rekord. A zauważyłem, iż tak właśnie zdarza się, jeśli coś długo nie pada, często „łamie” rekord, o czym można boleśnie przekonać się…
Zapewne zastanawiacie się, w czym zatem problem? Czy wygrywałem? Owszem, wygrywałem. Ale jak od zawsze powtarzam – notowałem również porażki, jako że nie ma systemu gwarantującego 100% wygranych, lecz dobrze rozpisana progresja z niskim współczynnikiem zwrotu dawała mi ogromną przewagę. I tu zaczęły się schody. Gdy zacząłem przygodę z Casino Euro podczas bodajże pierwszej wizyty, gdy rzuciłem okiem na mini – chat dostępny podczas gry, ktoś wyklinał owe kasyno, bowiem po raz kolejny anulowało mu zakład? Jak to anulowało? Proste – obstawiasz cokolwiek, zakład zostaje przyjęty, kulka zostaje wyrzucona, a tu nagle widzisz komunikat, że zakład jednak nie został przyjęty. Niemożliwe? Możliwe i nie zdarzyło się to tylko mnie. Za to mnie, im częściej i skuteczniej grałem progresją, zaczęło zdarzać się dziwnym trafem coraz częściej. Obstawiasz, jesteś na wysokim pułapie progresji, dana liczba nie padła już od wielu losowań, nagle zakład okazuje się nieprzyjęty, ty nie możesz już zareagować, a nagle pada liczba, którą chciałeś obstawić. Oczywiście zdarzały się także takie numery, gdy owa liczba nie padła, niby jesteś na plus, bo nie straciłeś środków na zakład, ale jeszcze większa frustracja, gdy owa liczba zostanie wyrzucona. Inny motyw – nagle nikt z obstawiających nie może obstawiać, kulka kręci się jednak mimo to (czyli ruletka – matka cały czas działa), ale kasyno tłumacząc się chwilowymi trudnościami technicznymi, nie przyjmuje zakładów. Trwa to dobre kilka minut, a w związku z faktem, iż Twoja liczba wcześniej nie padła od iluś tam kiludziesięciu prób, rośnie szansa, że wkrótce zostanie wyrzucona i podczas tej przerwy faktycznie pada, gdy nikt nie mógł obstawiać. Byłeś już na którymś etapie progresji, a teraz możesz tylko kląć pod nosem. Doszedłem do wniosku, że kasyno celowo „rzuca” owe „przerwy techniczne”, nie konkretnie dla mnie, absolutnie, ono blokuje chwilowo możliwość obstawiania lub anuluje zakłady, by „rozwalić” grających systemami/progresją. A nuż akurat gdy będzie „przerwa techniczna” wypadnie to, co któryś z graczy obstawiał? Ratując się, wypłaciłem co miałem, po którymś takim numerze i moja noga już więcej tam nie postanie. Tym bardziej, że obsługa całkowicie ignoruje pytania graczy o owe przerwy czy anulowanie zakładów. Ani razu nie otrzymałem nawet lakonicznego wytłumaczenia, dlaczego tak się dzieje, mimo wielu pytań.
Tak, internetowe ruletki live dają olbrzymi bonus w postaci nagrywania losowań i wyczekiwania na długie serie do kontr, ale też doskonale zdają sobie sprawę, że ludzie mogą grać w ten sposób, wobec czego mają swoje sposoby na ograniczanie ich szans. Dlatego mimo naprawdę dobrych wstępnych wyników wyniosłem się z kasyn netowych do naziemnych. Dopiero tam zaczyna się prawdziwa zabawa

Eksperyment, czyli kto stał się moim mentorem

Nie wiem już którą godzinę z kolei przeczesując sieć natrafiłem na opis „działania”, gry – jak ktoś woli pewnej grupy, której zawdzięczam bardzo dużo, ich sugestie, czysto matematyczne podejście do ruletki, opanowanie w czasie gry otworzyły mi oczy na to, czego dotychczas nie dostrzegałem. Uważam więc za absolutnie konieczne przedstawienie ich sposobów gry. Zatem…
Grali tylko w kasynach naziemnych, na ruletkach automatycznych, bowiem wychodzili z założenia, iż krupier może zwiększać przewagę kasyna, a chodzi przecież o to, by maksymalnie ją ograniczyć. Co ważne – rozpoczęli grę z odpowiednio wysokim zapleczem finansowym. Jak już wspominałem, można powalczyć z ruletką, ale tylko wtedy, gdy ma się naprawdę dużą ilość środków do zaryzykowania. Z tym właśnie problemem zmagałem się podczas mojej gry – owszem posiadałem sporo pieniędzy, ale nie było to nie wiadomo jak dużo, co w pewien sposób ograniczało sposoby gry. Oni na ruletce, gdzie stawka minimalna wynosiła 25 centów, posiadali 2000 dolarów (w każdej chwili mogli zwiększyć to do 3000 dolarów, jeśli okazałoby się konieczne). Radzili, że jeśli posiadasz kogoś zainteresowanego grą, kogoś, komu możesz w 100% ufać, poproś go, by dołączyć do Ciebie, łącząc kapitały będziecie posiadali więcej środków na wspólną grę, co jest zdecydowanie lepszym rozwiązaniem, aniżeli granie każdy z osobna. Dużo korzystniej jest grać ze znajomymi niż samemu – znajomi w każdej chwili mogą przystopować Cię, gdy przyjdzie Ci ochota na „odegranie się”. Z drugiej strony postanowili, że od razu wychodzą z kasyna, jeśli tylko pojawi się zmęczenie, zniechęcenie zbyt długim siedzeniem, które ma bardzo duży wpływ na grę. Radzili także, by podczas jednej sesji nie przebywać w kasynie za długo. Im dłużej siedzisz przy stole, tym dłużej wystawiony jesteś na matematyczną przewagę kasyna. Tak, jak wspominałem, bardzo dobrym rozwiązaniem jest „hit and run”, grasz, a jeśli wygenerujesz niewielki zysk, który jednak Cię zadowala, wychodzisz, nie ryzykując. Lepiej wyjść mając kilkadziesiąt złotych w kieszeni, aniżeli wyjść spłukanym. Doskonale wiedzieli, co chcą grać, kiedy włączać się do gry i jak długo grać, jeśli już nadarzy się okazja. Sposób gry dokładnie określ sobie przed wejściem do kasyna, nigdy podczas gry! Bardzo łatwo wtedy dać wciągnąć się w „hazard”, zamiast w grę. Gdy chodziłem z moim przyjacielem do kasyna, stanowiliśmy doskonale współpracujący zespół – gdy tylko któregoś z nas kusiło, by uprawiać hazard zamiast „grać”, wspólnie hamowaliśmy te zapędy. Jest bowiem kolosalna różnica między hazardem, „gamblingiem”, a grą wedle ściśle określonego przed wejściem do kasyna scenariusza. Z uwagi na fakt, że nie chcieli i nie mieli możliwości, by przesiadywać w kasynie przy jednym kole długi okres czasu, odpuścili sobie szukanie „odchylonych” kół. Trzy razy zmieniali się, obserwując z rzędu dłuższą serię losowań (po około 7 tysięcy losowań, co jest już sporym wynikiem), by tylko zorientować się, czy żadne z kół nie przejawia choćby niewielkiej tendencji, lecz poza zamknięciem jednego z nich, nie spostrzegli niczego ciekawego. Wiedzieli, że kasyna sprawdzają koła przynajmniej raz w tygodniu (mowa o „lepszych”, większych kasynach), dlatego kluczowym w takim przypadku jest „timekeeping”, doskonałe wyczucie czasu, by zdążyć znaleźć „odchył” koła i zaatakować zanim owy „odchył” zostanie naprawiony albo koło usunięte. Ważne jest, że wszelkie „kombinowanie” przy kole ze strony kasyna (kalibracja, czyszczenie, levelowanie) czyni nasz zapis automatycznie nieważnym i musimy spisywać od nowa. Doskonale zdawali sobie sprawę i byli przygotowani na to, że w kilku przypadkach na pewno nie uda im się pokonać serii, dlatego tak podkreślali, by inwestować tylko tyle, ile możemy pozwolić sobie stracić. Wyszli z założenia, że bardzo długie serie są na tyle rzadkie, iż można grać na ich przełamanie, biorąc pod uwagę matematyczne prawdopodobieństwo na owe serie. Dalej – grali również na „even chances” (równe szanse, czyli czarne – czerwone, wysokie – niskie, parzyste – nieparzyste), oczywiście jest to tylko nazwa, bowiem każdy z nas doskonale wie, że ze względu na występowanie „0”, szanse nigdy nie są równe. Mała podpowiedź, na którą to wpadłem całkowicie przypadkowo dopiero po wieeeeelu godzinach spędzonych w kasynie  : jeśli na kole jest maks bet na pojedyncze pole załóżmy 1000 zł., w bardzo prosty sposób można to obejść, grając na dwóch stanowiskach to samo za tyle, ile nam potrzebne. Niby proste i banalne, a ile czasu zajęło, żeby na to wpaść. Ciągle powtarzali, że doskonale zdawali sobie sprawę, że kiedyś przyjdzie porażka, ale biorąc pod uwagę niewielki relatywnie czas, jaki spędzą w kasynie i minimalną szansę na naprawdę długie serie, byli skłonni podjąć to ryzyko. Jak grali „even chances”? Mieli rozpisaną następującą progresję:

2
3
5
9
17
33
65
129
257
513
1025

co dawało im jednostkę (1 dolar) za każdym razem, gdy progresja „weszła”. Odczekiwali, aż dany kolor nie padnie osiem razy z rzędu, włączali się za 9 próbą i mieli jeszcze na jedenaście „strzałów”. Wyszli bowiem z założenia: „jak często, siedząc przy kole, widziałeś 20 razy z rzędu jeden kolor?” Prawdopodobieństwo na wypadnięcie koloru, który obstawiali w ciągu 20 rzutów wynosi 0.99999837 (albo 99.999837%).. Ja widziałem osobiście 18 razy podczas kilkudziesięciu tysięcy spinów. Może i to niezbyt dużo, szczególnie, iż światowy rekord wynosi, jak już wspomniałem, grubo ponad 30 razy, ale jest to rekord obejmujący niewiarygodnie dużą ilość spinów, których nikt z nas nie byłby świadkiem w całym życiu. Gdybyście po raz pierwszy zobaczyli prawdopodobieństwo rzędu takiego jak powyżej, czyż nie powiedzielibyście, że to zdarzy się „na pewno”? Przecież to 99.999837 %. A jednak okazuje się i jak się przekonacie grając, nigdy nie można być niczego na 100% pewnym. Zastanawiacie się zapewne, jaki jest sens czekać aż do ośmiu kolorów z rzędu, by włączyć się i zyskać 1 dolara po „wejściu”, gdy padnie kolor przeciwny? Może to i mało, ale biorąc pod uwagę, iż gramy jednocześnie wysokie/niskie, parzyste/nieparzyste, mamy już 3 rzeczy, które gramy. Ponadto, oni nie twierdzili, że to szybki sposób na wielkie pieniądze, chcieli po prostu sprawdzić, czy to w ogóle opłacalna metoda. Ustawili progresję i moment włączania się na taki pułap, by nawet porażka nie była totalną katastrofą, co – jak już również wspominałem – jest najistotniejsze. Zawsze, ale to zawsze bądź przygotowany na porażkę, nie istnieje sytuacja, że „zawsze Ci wejdzie”, kiedyś nadejdzie ów dzień, który będziesz chciał jak najszybciej zapomnieć. Gdy wypadło zero, kontynuowali progresję, seria koloru była wtedy co prawda przełamana, ale w takiej sytuacji nie możesz zrobić nic innego, jak tylko kontynuować.
Dodatkowo grali progresją na kolumny i tuziny. Wyglądało to w ten sposób, że obserwowali to, co rzuca ruletka i gdy dwie kolumny /tuziny nie wystąpiły na przestrzeni 5 rzutów (czyli po prostu owe 24 liczby nie wystąpiły przez pięć rzutów) włączali się do gry. Gdy dalej nie weszło, potrajali stawkę, w następujący sposób:

1
3
9
27
81
243
729

Jak widać powyżej, posiadali kapitał na 7 prób, czyli pytanie brzmiało: czy zdarzy się ciąg, podczas którego 24 liczby nie wypadną przez 12 rzutów (5 obserwowanych, gdy nie grali + 7 kolejnych) ? Prawdopodobieństwo, iż w ciągu 12 rzutów wypadnie jedna z tych, które obserwowali wynosi 0.99999646 – albo 99.999646 %.

Grali również trzy double street naraz (czyli 6 liczb razy 3 = 18 razem). Zasada podobna jak wyżej, z tym, że tutaj odczekiwali 10 rzutów, zanim włączyli się do gry. Progresja była bardzo prosta, zwyczajnie dublowali stawkę, gdy zaliczyli niepowodzenie.

1
2
4
8
16
32
64
128
256

Posiadali kapitał na 9 prób, czyli gdy nie wypadło w ciągu 19 rzutów (gdzie prawdopodobieństwo wynosi 0.99999683 – albo 99.99683 %), zaliczali porażkę.

Dodatkowo grali również na pojedyncze liczby, gdy któraś nie pojawiła się w ciągu 222 prób. Grali płasko rozpoczynając od jednostki (1 dolar), dopóki generowali profit, gdy kolejna próba oznaczałaby stratę, zwiększali o jedną jednostkę itd. Czyli w 36 próbie zwiększyliby o jednostkę, w 54 znowu o jednostkę, dopóki wystarczyłoby im kapitału.

Włączyli także do kompletu grę na pojedynczy tuzin bądź kolumnę (12 liczb), które nie pojawiły się w poprzednim 15 próbach. Poniżej zaprezentowana progresja wystarczała im na 16 prób, także dopiero gdy 12 liczb nie wypadłoby w ciągu 31 prób, ponieśliby porażkę.

1
1
2
3
4
6
9
13
20
30
45
67
101
151
227
341

Na pewno ciekawi jesteście, jak przedstawiały się wyniki? Spędzili łącznie w kasynie 150 sesji. Przez sesję rozumieli jakiekolwiek wejście do kasyna, bez różnicy czy byłoby to obserwowanie ruletki przez 10 spinów, czy 10 000. Podzielili się stołami, tak, by zwielokrotnić własne szanse, wiadomo – skupiając się tylko na jednym stole, zależny jesteś wyłącznie od jednej maszyny, grając powiedzmy na czterech stołach – Twoje szanse, iż pojawi się któraś z dłuższych serii są dużo większe. Z uwagi na to każdy z graczy zainwestował w grę, mogli wzajemnie kontrolować się, by nikomu nie przyszło do głowy zmienić podczas gry strategię. Najważniejszym było tak ustawić progresje, by osiągnąć minimalny zysk przy trafieniu, ale z matematycznego punktu widzenia jak największe prawdopodobieństwo na uniknięcie porażki. Na 42 563 obserwowane rzuty, stawiali tylko przez 1142 rzuty, zarabiając 2863 euro łącznie. Mimo wcześniejszych ustaleń, że nie będą pod żadnym pozorem zwiększać stawek i zainwestowanych pieniędzy tylko po to, by „odegrać się”, dwa dni z rzędu ponieśli porażkę i w czasie tych dwóch dni stracili dodatkowe 1400 euro, postawione z przeświadczeniem, że „teraz musi paść”. Dlatego bardzo istotne jest, żeby pod żadnym pozorem nie odchodzić od planu. To, że jakaś liczba nie padła przez 400 losowań nie oznacza wcale, że zaraz zostanie wyrzucona, równie dobrze może minąć kolejne 100 albo i 200 losowań, zanim pojawi się na tablicy. Doskonale wiem, jak wygląda to w praktyce: zanim podejdziesz do stołu, zaklinasz się, że nie postawisz więcej aniżeli sobie zaplanowałeś. Ale gdy pojawia się seria dłuższa niż mogłeś spodziewać się, a uwierzcie – pojawi się i to niejedna, zaczyna pojawiać się zdenerwowanie, oczami wyobraźni widzisz znikające w zawrotnym tempie pieniądze i nierzadko decydujesz się na jeszcze jeden i jeden rzut. Dlatego właśnie przestrzegam przed grą w pojedynkę, jeśli masz znajomego, któremu możesz zaufać, idźcie razem, podzielcie się ryzykiem inwestując wspólnie, dużo większa szansa, iż jeden z was zachowa przytomność umysłu i nie spanikuje, gdy będzie wymagała tego sytuacja. W czasie ich gry „even chances” okazały się najbardziej skutecznym sposobem, bowiem żadne z czarne/czerwone, wysokie/niskie, parzyste/nieparzyste nie pojawiły się w ciągu 20 padnięć.
Czy zatem było warto? Załóżmy, że jedno losowanie trwa minutę, zatem na grę poświęcili oni 42 563 minuty. Wygrali 2863 euro, czyli średnio 4 euro na godzinę. Weźmy pod uwagę fakt, że w czasie niektórych dni grali w czterech, czyli wówczas zarobiliby 1 euro na godzinę na osobę. Niby niewiele, ale 42 tysiące losowań to bardzo dużo i jeśli w ciągu takiego okresu (niemalże 30 dni gry non-stop 24 godziny na dobę, przeliczając czas gry) potrafili osiągnąć zarobek rzędu prawie 3 tysięcy euro, mimo wszystko uważam to za dobry wynik. Szczególnie, że grali na dostępnych kołach, żadne z nich nie było „odchylone”, tym ciekawszy wydaje mi się taki sposób gry. Wszystko rozbija się o dostępny kapitał, który jesteś w stanie zaryzykować oraz o rozrzut minimalnej i maksymalnej stawki na danych kołach, by było możliwe zagrać jak najwięcej etapów progresji. Już pracując nad ruletką, doszedłem do wniosku, że da danych kołach możliwe jest osiągnięcie zarobku w dłuższej perspektywie, bowiem istnieje szansa, że dane koło posiada specyficzne „progi”. Mam na myśli tutaj włączanie się do gry od danego niepadnięcia (bez różnicy, czy grasz na jedną liczbę, tuzin, kilka liczb) z dokładnie zaplanowaną i określoną progresją, która mimo notowania od czasu do czasu porażki mimo wszystko pozwoli Ci na osiągnięcie zysku.

Ruletka jako gra dążąca do równowagi

Jak wiadomo, ruletka nie ma „pamięci”, każdy spin jest niezależnym rzutem, to, co wypadło przed chwilą nie ma wpływu na to, co wypadnie za chwilę. Mit, według którego jeśli wypadła jedna liczba, to w kolejnym rzucie większe szanse są na wypadnięcie drugiej liczby, znany jest jako „gambler’s fallacy”. Różnica między owym, a teorią prawdopodobieństwa jest taka, że w przypadku „gambler’s fallacy” przekonanie co do wypadnięcia kolejnego numeru bazuje na nieracjonalnych założeniach, natomiast druga wykorzystuje matematykę celem obliczenia najbardziej logicznej liczby do obstawienia. Wiadomo również, iż mimo tego, że im więcej spinów obserwujemy, tym większa równowaga powinna mieć miejsce, idealny stan nigdy nie będzie miał miejsca, bowiem nie żyjemy w idealnym świecie. Zgodnie z teorią prawdopodobieństwa wiemy, że im większy odchył koła, tym większa szansa na to, że będzie ono „chciało” wrócić do równowagi.

Szansa na to, że czarne wypadnie po czerwonym wynosi 0.73630387, czyli 73.630387 %.

Z kolei szansa na to, że czarne pokaże się po 18 czerwonych wynosi 99.999683 %.

Lepszym rozwiązaniem jest grać co najmniej 6 liczb położonych obok siebie, aniżeli tylko jedną, bowiem w przypadku 6 liczb, mamy mniejsze szanse na powstanie przerwy niepadania, aniżeli miałoby to miejsce odnośnie jednej.

Ciekawy narzędziem, którym można „pobawić się”, chcąc zorientować się, jakie może wyglądać poszczególna dewiacja dla danej ilości liczb jest Delta-Rechner. Co prawda jest po niemiecku, ale używałem go i jest naprawdę ciekawy, postaram się przetłumaczyć podstawowe funkcje:

Anzal der Coups – tutaj wpisujemy ilość rzutów, dla których chcemy przeprowadzić symulację

Dalej możemy zaznaczyć, dla których liczb chcemy przeprowadzić symulację:

Einf. Chance: Równe szanse (czarne/czerwone, niskie/wysokie, parzyste/nieparzyste)
Kol./Dutzens: Kolumny, Tuziny
Transv.Simple: Pojedyncza linia (trzy liczby)
Carre: Kwadrat (cztery liczby)
Transv.Pleine: Podwójna linia (sześć liczb)
Cheval: Dwie liczby
Groze Serie: zawiera w sobie numery na kole od 22 do 25
Kleine Serie: zawiera w sobie numery na kole od 27 do 33
Orphelins: zawiera w sobie 17,34,6 i 1,20,14,31,9

1 Delta Bereich: pierwsza standardowa dewiacja

Wybierając, dla przykładu, w 37 rzutach sprawdzenie tuzinów/kolumn dla pierwszej dewiacji, mamy unten – 9.15 i oben – 14.85. Oznacza to, że tuzin/kolumna może zostać wyrzucony/a zarówno tylko 9.15 raza, jak i 14.85 razy na 37 rzutów.

3 Delta Bereich: trzecia standardowa dewiacja. Dla powyższego przykładu widzimy, że tuzin/kolumna może pojawić się w 37 rzutach zaledwie 3.46 raza albo aż 20.54 razy. Jak wspominałem, trzecia standardowa dewiacja pokrywa 99.73 % przypadków, ale jak czytaliście chwilę wcześniej, te 0.27% to bardzo dużo wbrew pozorom, chociaż wydaje się być niezwykle rzadkim zjawiskiem.

Posiadając powyższą wiedzę, możemy wyrobić sobie pogląd na to, czego tak naprawdę spodziewać się, podchodząc do stołu. Jeśli uczynimy to od razu, nie powinno nas zdziwić, gdy jedna liczba nie wypadnie 395 razy i nie będzie to najprawdopodobniej wina koła, a po prostu odchył w ramach 3 dewiacji. Dlatego najlepszym sposobem, by ograniczyć ryzyko, oczywiście nie unikając go zupełnie, jest czekanie na ekstremalne odchylenie, zanim włączymy się do gry. Z drugiej strony, możemy czekać w ten sposób naprawdę długo, w tym czasie może się też zdarzyć, że „nasza” liczba wypadnie dosłownie jeden rzut, zanim planowaliśmy włączyć się, wywołując stek niecenzuralnych słów z naszej strony  Jednak należy być przekonanym, że dewiacja może pójść dużo, naprawdę dużo dalej, niż pozwolą nasze finanse, o czym wielokrotnie przekonałem się, będąc pewnym, że „tego progu to już na pewno nie przekroczy”.
Doskonałym rozwiązaniem, jest śledzenie wyników mając przed sobą kartkę z „rozciągniętym” kołem. Jednym słowem, rozpisujesz od lewej do prawej, po kolei, kolejne liczby z koła. Z góry na dół, po lewej stronie, będziesz miał kolejne losowania. Doskonale nadaje się do tego zwykły zeszyt w kratkę, połącz kilka kartek razem na długość, żeby wystarczyło Ci na kilka setek losowań i zaznaczaj. Wypada dana liczba – krzyżyk poniżej owej, w danym numerze losowania. Robiąc w ten sposób, będziesz miał doskonały przegląd, jaki przedział koła i od jak długiego okresu nie wypadł.

Ważne! Spójrz na koło. Załóżmy, że masz rozpisane na kartce…

… 35 3 26 0 32 15 19….
1 x
2
3
4
5 x
6
7
8
9 x
10
11 x

tak to ma wyglądać (oczywiście ja mam rozpisany tylko wycinek koła). Jak zauważyłeś, od 11 losowań nie padł przedział „3 26 0 32 15”. Załóżmy, że jest to dużo większa liczba niepadnięć, ja ograniczyłem się do 11, żeby nie rozpisywać na nie wiadomo jakiej długości strony. Czy wobec tego, jeśli owa liczba niepadnięć byłaby dla tego przedziału nieporównywalnie większa, zagrałbyś na liczby z tego przedziału? Pamiętaj, bardzo istotne jest także to, że (jak widzisz wyżej na przykładzie) kulka cztery razy „uderzała” obok naszego przedziału od 3 do 15 (trzy razy w 35 i raz w 19). Teoria mówi, że wówczas powinieneś powstrzymać się od obstawiania. Można bowiem powiedzieć, że kulka „chciała” uderzyć w przedział łamiąc odchył, ale np. scatter przeszkodził temu i padła pole dalej. Oznacza to, że nasz przedział nie jest niepodważalnie odchylony, bowiem tuż obok niego mieliśmy kilka uderzeń. Z doświadczenia wiem, że nawet jedno padnięcie obok może wpłynąć w znaczny sposób na padanie takiego przedziału! Dlatego jeśl już, to w wyżej wymienionym wypadku, dla bezpieczeństwa, ograniczyłbym nasz przedział od 3 do 15 i zrobiłbym z niego załóżmy od 26 do 32 i czekał na długą serię, gdy kulka nie uderzała obok. Oczywiście, to wszystko kwestia podjęcia ryzyka, równie dobrze kulka może wypaść w naszym przedziale w następnym rzucie, ale czy chcesz ryzykować? Osobiście preferuję dłuższe czekanie, ale z większą szansą na sukces.

Oznaczanie momentu, kiedy włączać się do gry

Bardzo dużo zależy od zasobów pieniężnych, jakie posiadamy oraz od tego, na jakie ryzyko jesteśmy w stanie sobie pozwolić. Nie posiadając zbyt wielu pieniędzy, a nie chcąc czekać nie wiadomo jak długo nie bardzo długą serię, zmuszeni jesteśmy „włączać” się szybciej. Nie wnikając w matematyczne wyliczenia, przedstawię wam, ile konkretnie należy odczekiwać, stawiając na daną ilość liczb. Poniższe wyliczenia bazują wyłącznie na prawdopodobieństwie i nie są absolutnie „wzięte z sufitu”, zatem…

Ilość liczb obstawianych Włączamy się na losowaniu Prawdopodobieństwo

1 169 99.02 %
2 83 99 %
3 55 99.04%
4 41 99.08%
5 32 99.03%
6 27 99.15%
7 22 99%
8 19 99.02%
9 17 99.12%
10 15 99.11%
11 14 99.28%
12 12 99.09%
13 11 99.14%
14 10 99.13%
15 9 99.07%
16 9 99.38%
17 8 99.27%
18 7 99.05%
19 7 99.35%
20 6 99.05%
21 6 99.34%
22 6 99.55%
23 5 99.22%
24 5 99.46%

Zdziwieni? Celowo podaję dokładne wyniki procentowe szansy na trafienie, bowiem jak już zdążyliście zapewne przekonać się, nawet niewielka teoretycznie różnica potrafi w praktyce być ogromna. Załóżmy zatem, że uważasz, że możesz poczekać na odpowiednio długą serię jeszcze trochę, by mieć… tak, 100% pewności wedle teorii prawdopodobieństwa, na to, że liczba/y, którą/e wybrałeś padną. Skoro kasyna używają matematyki przeciwko graczom, stańmy naprzeciw nich również wyposażeni w tę potężną broń. Co prawda prawdopodobieństwo 100% może wydawać się Tobie paradoksem, ale można z ogromną dozą stwierdzić, iż niezwykle rzadkim zjawiskiem są serię przekraczające ów próg. Naprawdę rzadkim. To nie jest 0.27%, o którym wspominałem trochę wyżej, to duużo większa szansa na sukces. Załóżmy, że znamy ów próg 100% i zdecydowaliśmy, że czekamy przy stole, dzień i noc, przez dnie, nawet tygodnie, aż ów próg zostanie osiągnięty, a gdy to nastąpi (i kasyno za pomocą swojego oprogramowania nie zostanie ostrzeżone, że zachodzi skrajnie rzadka sytuacja, która wymaga natychmiastowej interwencji i zamknięcia koła), wówczas trzymaj wszystkie pieniądze, które jesteś w stanie postawić, rozbij je sobie – tak dla pewności – jeszcze na powiedzmy 20 rzutów i uderzaj. Co prawda, według informacji, które posiadam, nikt z forumowiczów oraz autorów stron www nie był jeszcze świadkiem sytuacji, by została przekroczona magiczna bariera 100% prawdopodobieństwa, ale uważam, że ryzykując dużo, warto zostawić sobie mimo wszystko jeszcze jakiś margines bezpieczeństwa.

Zatem, to, czego dłuuugo szukałem i to, co w końcu znalazłem, przedstawiam wam próg 100% prawdopodobieństwa, który nie powinien nigdy zostać przekroczony…

Ilość liczb obstawianych Włączamy się na losowaniu Prawdopodobieństwo
wypadnięcia 100 %

1 698
2 344
3 227
4 168
5 132
6 109
7 92
8 79
9 69
10 61
11 55
12 49
13 45
14 41
15 37
16 34
17 32
18 29
19 27
20 25
21 23
22 22
23 20
24 19
25 17
26 16
27 15
28 14
29 13
30 12
31 11
32 10
33 9
34 8
35 7
36 6

Zaskoczeni? Ja również byłem zaskoczony. Czekać 698 rzutów, żeby włączyć się do gry? Pamiętam, że kiedyś ściągnąłem z forum plik z około milionem spinów najprawdopodobniej z real kasyna (aczkolwiek nigdy nie można być tego pewnym, choćby udostępniający tak twierdził), zapuściłem na noc do analizy do Roulette Xtreme i co się okazało? Największa przerwa niepadania dla jednej liczby wynosiła coś około 540 rzutów. A gdzie tu do 698? Także jeśli posiadałoby się sprawdzoną listę kilku/nastu milionów spinów, mając pewność, że są to spiny z prawdziwego kasyna, a nie z softowej ruletki, można by wypośrodkować i wybrać taki moment włączania się, który byłby bardziej realny. Tu właśnie tkwi problem – włączysz się szybciej – zwiększasz ryzyko, że w końcu Cię ubije, a czekać na 100% moment wejścia – wydaje się zadaniem wręcz syzyfowym. W pojedynkę – nierealnym wręcz.

Dominant drop point

Jak zauważyliście, każde koło posiada pionowe i poziome „diamenty”, od których może odbić się kulka, wytracając swoją prędkość. Może zdarzyć się w niektórych, bardzo rzadkich przypadkach, że kulka, „kończąc swój bieg”, spada odbijając się wyłącznie od jednego z diamentów, albo spada odbijając się niemalże wyłącznie od tylko jednego z diamentów. Daje to graczom sporą przewagę, którą mogą wykorzystać. Jeśli siła wyrzutu kulki jest stała, możemy wówczas obliczyć bez pomocy żadnego z „magicznych komputerków”, gdzie mniej więcej wyląduje kulka. Piszę „mniej więcej”, bowiem wystarczy odskok kulki, odbicie się, by poleciała w inny rejon koła. Ale czy określenie choćby połowy koła, gdzie w większości przypadków spadnie kulka nie byłoby wystarczającym, generując spore zyski? Wystraczy wówczas spojrzeć, nad którym numerem znajdowała się kulka w momencie wyrzutu, obliczyć ile obrotów wykona zanim całkowicie wytraci swoją prędkość i znając diament, od którego odbije się zanim spadnie, z dużym prawdopodobieństwem jesteśmy w stanie wyznaczyć część koła, gdzie będzie miało to miejsce. Gdy siła wyrzutu jest zmienna, z pomocą może przyjść specjalnie zaprojektowany sprzęt, komputer obliczający prędkość, z jaką kulka się porusza i moment, gdy odbije się od owego kluczowego „diamentu”. Osobiście nie zajmowałem się dłużej dominant drop point’em, bowiem nie byłem w stanie zlokalizować kasyna, gdzie takowe koło znajdowałoby się. Ale jeśli Ty wiesz, gdzie ono jest, niezwłocznie daj znać

Pytania, które mogą pojawić się przed/podczas/po przeczytaniu niniejszego poradnika

Czy można wygrywać stale, grając w ruletce?

Zależy, co rozumie się pod pojęciem „stale”. Jeśli ktoś twierdzi, że jest w stanie wygrywać zawsze, podczas każdej „obstawy”, bez wątpienia mogę stwierdzić, że to bajkopisarz. Jeśli jednak przez „stałe wygrywanie” rozumieć bycie na plusie w ogólnym rozrachunku, jestem w stanie odpowiedzieć „tak” na powyższe pytanie. Profesjonalny gracz nie wygrywa za każdym razem, ale potrafi „wyjść” z gry odpowiednim momencie, odpowiednio szybko zareagować na straty i ciąć je w odpowiedniej chwili. Czasami rozsądniejszym rozwiązaniem jest bowiem zaakceptowanie porażki, wyjście z kasyna i przyjście kolejnego dnia, niż łudzić się, że seria musi się w końcu stwierdzić. Jak mawia mój dobry kumpel: „nic nie musi”  Nauczyłem się tego od niego i od dawna nie twierdzę „że coś teraz musi paść”.

Co to jest „dealer’s signature” i „odchylone koło” (ang. „biased wheel) ?

Dealer’s signature to odwołanie do krupiera, który poprzez wieloletnią praktykę jest w stanie tak pokierować siłą wyrzutu kulki, iż wyląduje ona w rejonie przez niego oczekiwanym.
Czy jest to w ogóle możliwe? Niewielka różnica w sile wyrzutu, nieznacznie różny kąt wyrzutu, uderzenie kulki o diament, kurz, minimalne mechaniczne niewidoczne dla oka uszkodzenie koła, mają olbrzymi wpływ na to, gdzie wyląduje kulka. Jeśli mimo wszystko krupier byłby w stanie skierować kulkę w określone miejsce, czy kasyno byłoby zainteresowane zatrudnieniem kogoś z takimi zdolnościami? Skoro kasyna inwestują ogromną ilość pieniędzy w to, by zapewnić sobie zrównoważone, zbalansowane koła, nie ryzykowałyby równie ogromnej straty, jaką mógłby spowodować taki krupier, współpracujący z którymś z graczy.

„Odchylone koło” to koło, którego wyniki wyrzutów odbiegają w znacznym stopniu od ogólnie przyjętej średniej, uwzględniając oczywiście „standard deviation”. A gdy już jesteśmy przy owym pojęciu…

„Standard deviation” – ogólnie przyjęte „narzędzie” / pojęcie używane w statystyce i teorii prawdopodobieństwa odwołujące się do zmienności/niestałości, wskazuje na stopnie możliwych odchyleń (w przypadku ruletki będzie to odchylenie od średniej matematycznej wyrzutów na ilość rzutów). Pierwsza standardowa dewiacja oznacza bardzo niewielkie odchylenie od średniej.

Ze względu na obecność „standard deviation”, żeby móc przypuszczać, że koło wykazuje odchylenia, potrzeba wielu tysięcy zapisanych losowań, wedle niektórych, zajmujących się problemem ruletki – nawet 200 tysięcy rzutów.

Co to jest scatter?

Scatter to odbicia kulki, która zamiast po wytraceniu swojej prędkości elegancko wylądować na danym numerze, odskakuje na inny.

Domyślam się, że zastanawiacie się czy i ile do tej pory zarobiłem na ruletce? Tak, jak wspominałem, tutaj lepsze dni przeplatają się z trochę słabszymi, kluczowym jest jednak osiągnięcie takiego pułapu, żeby mimo wszystko w ogólnym rozrachunku być „na plus”. Do moich największych sukcesów… w tym momencie czuję się zobligowany doprecyzować – chociaż cały czas piszę w pierwszej osobie, nie działałem sam, ale z moim dobrym przyjacielem, bez którego napisanie powyższego „poradnika” byłoby niemożliwe. To on zainteresował mnie ruletką, jego wieloletnie doświadczenie oraz zmysł matematyczny były kluczowe, by dojść do tego, do czego wspólnie doszliśmy. Także jeszcze raz – do naszych największych sukcesów mogę z pewnością zaliczyć wygraną z przelicznikiem 42 tysięcy razy większą aniżeli zainwestowane pieniądze (tak, to nie żart), która absolutnie nie była przypadkiem, a wynikiem długich obserwacji i analizy, oraz dwie wygrane 12 tysięcy razy większe aniżeli zainwestowany kapitał. Być może trudno w to uwierzyć, ale tak naprawdę nie mam żadnego interesu w tym, by ktokolwiek mi uwierzył, niczego nie oferuję, nie zarabiam na zainteresowaniu moją osobą. Dlaczego wobec tego jeszcze nie siedzę na jednej z tropikalnych wysp, wolno sącząc zimnego drinka? Cóż, nie sztuką jest wygrać dwa, trzy razy, sztuką jest sprawić, by wygrane były regularne.

Źródło: http://ruletka-poradnik.cba.pl/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s