Bukmacherski odsiew

Posted: 8 października 2013 in Poradniki
Tagi: , , , , ,

Swego czasu jeden ze znajomych wyskoczył do mnie z pretensjami: „Jak to jest, że ja od lat interesuję się danymi rozgrywkami, śledzę je na bieżąco, doskonale wiem, co w danym klubie i w danej chwili się święci, itp., itd., a na dłuższą metę jestem w plecy. Ty natomiast nie masz takiej wiedzy, a wygrywasz! To niesprawiedliwe!”

zip

Znam wielu graczy, którzy poza śledzeniem informacji nic innego nie robią, a o określonych rozgrywkach wiedzą wiele
Często są upierdliwi, bo potrafią cię poprawić, że gracz A wcale nie ma problemów z mięśniem dwugłowym, a z mięśniem krawieckim, a gracz B zatruł się nie starą kiełbasą, ale nieświeżym ketchupem. Mniej więcej jak w tym kawale, że jak pewien gość z Nowego Targu wyciągnie swój interes, to wcale nie zmieści się na nim obok siebie 15 papużek, a tylko 14, bo ta piętnasta już tylko jedną nóżką. No i facet nie jest z Nowego Targu, a z Nowego Sącza.
Owszem, trzeba śledzić napływające wiadomości, ale trzeba także umieć odcedzić ziarno od plew, plotki od faktów, a nade wszystko nie wyłączać myślenia.
Trzeba umieć odnieść informacje do rzeczywistości i nie zapomnieć, że jest się graczem, a nie dziennikarzem czy uczestnikiem teleturnieju. Bukmacherka nie jest miejscem do tego, by popisywać się określonymi informacjami.
Gra się po to, by wygrywać i niezależnie od wszystkiego, trzeba mieć plan oraz zasady i niezłomnie się ich trzymać
Znajomy, który wyskoczył do mnie z pretensjami, wiedział ile strzałów na bramkę w poprzednich spotkaniach oddały obie drużyny, ile było wolnych, a ile spalonych, kto zagra, a kto będzie pauzować, jakie pytania padły na konferencji i co odpowiedzieli trenerzy…
Znajomy w efekcie postawił na gospodarzy, ale nie zauważył, że ze swoim oponentem wygrała tylko raz, a było to w 1979 roku. Ponadto zlekceważył, że goście są na fali i mają przewagę na ławce trenerskiej w postaci obiecującego trenera. Znajomy zlekceważył ponadto niski kurs, wystawiony na gospodarzy, stawiający pod dużym znakiem zapytania opłacalność gry. Niski kurs uznał za poparcie swojego typu.
Ktoś inny nie zauważył, że drużyna, na którą postawił, rozegrała 7 ciężkich spotkań w ciągu 3 tygodni i gołym okiem widać, że zawodnicy oddychają rękawami. Jeszcze ktoś inny wskazał bezkrytycznie na kilka absencji, które dotyczą zawodników z ławki bądź takich, z którymi drużyna nie wygrała od dawna. Ich brak może być akurat wzmocnieniem. Podobne przykłady można mnożyć…
Nie sposób wszystko wiedzieć
Poza tym owa wiedza nie gwarantuje sukcesu, gdy niektóre rzeczy przyjmuje się bezkrytycznie zapomina się o zasadach i o tym, kim się jest. Strasznie denerwują mnie dziennikarze, którzy w studio zabawiają się w trenerów. Ja bym tego powołał, a tamtego nie, a tego to bym zmienił po kwadransie, a wpuścił tamtego. Trzeba było zrobić licencję trenerską i pokazać, co się umie, a nie pieprzyć trzy po trzy przed kamerami i ośmieszać się jako dziennikarz bądź redaktor.

Czasem wystarczy poczytać analizy farbowanych lisów i innych przebierańców, których nie brakuje na forach i w mediach, wsłuchać się w ich kłótnie, by wyrobić sobie prawidłowy obraz zbliżającego się meczu. Sporo pieniędzy można wygrać w ten sposób.

Komentarze
  1. micrto pisze:

    Trochę to naciągane. „Znajomy”, który wie o co jedli zawodnicy i którą nogą wstali z łóżka, nie wie tak podstawowej rzeczy jak historia spotkań pomiędzy drużynami? Brzmi to jak pisanie analizy pod swój typ ;).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s