Czy kupno akcji na giełdzie to rzeczywiście ‚przystąpienie do biznesu’?

Posted: 26 września 2015 in Inne
Tagi: , , , , , , , , ,
Dziś będzie o akcjach, które aktualnie nie rokują za dobrze i lepiej nie mieć ich za dużo w portfelu

spolka

Mówiły jaskółki, że najgorsze są spółki,
Mówiły koty, że najgorsze są kmioty,
Mówiły papugi, że najgorsze są długi.

Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie to miejsce, gdzie można legalnie i szybko pomnożyć swoje pieniądze.
O tym, że równie szybko i łatwo można roztrwonić oszczędności życia, już się tyle nie mówi ani nie pisze.
Bo nie giełdzie się przecież inwestuje, a nie spekuluje.
Warto jednak pamiętać, że akcje mogą spaść nie o kilka, ale kilkadziesiąt procent.
Takich przykładów można odnaleźć mnóstwo.
Trzeba też mieć na uwadze, że Irena, Krosno, Swarzędz i Universal już nie istnieją, a przecież były czasy, gdy dawały nieźle zarobić.
Spółek, których już nie ma, także jest znacznie więcej.

Skąd się biorą akcje na giełdzie?

Właściciele firmy zamiast udać się do banku, by tam zaciągnąć kredyt, wprowadzają firmę na giełdę, gdzie oferują część udziałów (akcji) i w ten sposób pozyskują potrzebne środki. Bardzo często właścicielem firmy jest Skarb Państwa, który nie musi wiecznie ‚dokładać do koryta’ – wystarczy, że ‚sprywatyzuje’ firmę, bo chętni na kupno akcji (prawie) zawsze się znajdą.
W ten sposób można ściągnąć z rynku miliardowe kwoty, których znalezienie gdzie indziej byłoby po prostu niemożliwe.
To powinno dać każdemu ‚inwestorowi’ do myślenia!

Mówi się, że spółka wprowadza do publicznego obrotu akcje, gdy potrzebuje środków na rozwój (kapitału na inwestycje)

Często jednak jest tak, że firma ma ogromne problemy, a emisja akcji jest ostatnią deską ratunku. Zdarzało się już również tak, że właściciele nie mieli pomysłu na biznes, a akcje sprzedawali wyłącznie po to, by właśnie w ten sposób (kosztem innych) samemu się obłowić.

Kupując akcje, stajemy się współwłaścicielami firmy, ale co owa współwłasność znaczy w praktyce?

Poza tym, że możemy wziąć udział w WZA spółki, a tam zjeść ciasteczko i wypić soczek, spółka może – choć nie musi – część wypracowanego zysku przeznaczyć na wypłatę dywidendy.
Pytanie, które chcę postawić, brzmi następująco:

Zapraszam do głosowania i dyskusji

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s