H2H

Posted: 28 listopada 2016 in Bukmacherzy, Musisz wiedzieć, Poradniki
Tagi: , , ,

Aktualna forma drużyn jest – moim zdaniem – najważniejszą częścią analizy bukmacherskiej. Od niej należy zaczynać.

Ale dziś będzie o statystykach H2H, czyli bezpośrednich meczach zespołów / zawodników

Wielu typerów zupełnie lekceważy statystyki bezpośrednich spotkań, co – moim zdaniem – jest dużym błędem.
Można powiedzieć, że ‘nie liczy się to, co już było, ale to co będzie’. Tyle tylko, że idąc tym tropem… nie byłoby co analizować. Bo co z tego, że z jednej strony mamy drużynę, która jest na fali i gromi wszystkich… ‘To już było i nie liczy się, ważne co będzie’ – można powiedzieć, nieprawdaż?
Ktoś inny znowu powie, że H2H nie ma sensu, bo przecież w obu drużynach grają teraz zupełnie inni zawodnicy. To prawda i nie zamierzam tego kwestionować.

Pamiętać należy, że analiza nigdy – ale to nigdy – nie da nam odpowiedzi na pytanie, kto wyjdzie zwycięsko z danego meczu, ile goli zostanie strzelonych, itp., itd.
Analiza ma dać obraz najbliższego meczu, ale samo spotkanie wcale nie musi przebiegać według określonego scenariusza. Zawsze jest ryzyko.

Analiza ma nam dać odpowiedź, co jest najbardziej prawdopodobne, ale jej ważniejszym zadaniem jest to, czy warto postawić pieniądze na rezultat spotkania, który sugerują kursy. Analizujemy nie po to, by postawić na faworyta, ale po to, by określić, czy tak warto stawiać, jakie jest ryzyko wpadki. Gdyby faworyci zawsze wygrywali, obstawianie byłoby proste.

Statystyki H2H – podobnie jak inne – nie dadzą nam odwiedzi, ale mogą być niezwykle cenną wskazówką

Większość drużyn ma swój styl, który potrafi odróżnić nawet mało doświadczony typer. Dotyczy to ( w piłce nożnej ) w jednakowym stopniu drużyn klubowych, jak i narodowych. Inaczej gra Anglia, inaczej Hiszpania, a jeszcze inaczej Brazylia czy Włochy. Nie trzeba wielkiego znawcy, by odróżnić Real od Barcelony, Liverpool od Arsenalu, a na rodzimym podwórku Legię od Wisły. Oczywiście każda z tych drużyn może być na różnym etapie – jedne będą na fali, inne akurat będą przeżywać kryzys.

Zawodnicy się zmieniają, ale styl nie aż tak bardzo

I jeśli teraz spojrzymy na statystyki H2H, to bardzo często doszukamy się tego, iż jedna drużyna drugiej nie za bardzo leży. Że są ‚zaklęte stadiony’, których od lat nie da się zdobyć, czy też rozgrywki, których dana drużyna jakoś nie może wygrać – mimo że na innym podwórku kosi rywala za rywalem.

Oczywiście takie argumenty można zlekceważyć, ale znacznie lepiej jest z nich skorzystać, jak np. wczoraj, gdy Barcelona grała z Realem San Sebastian i znowu nie potrafiła wygrać.
O ile różnice między niektórymi drużynami są łatwo dostrzegalne, to z drugiej strony odróżnienie niektórych drużyn od siebie jest bardzo trudne. Ale mimo tego, są drużyny, które nie leżą innym. I nie ma co tego kwestionować, tylko lepiej odwołać się do statystyk H2H.
Jeśli dana drużyna nie potrafi wygrać z inną od iluś tam lat, bądź wygrywa bardzo sporadycznie, to nie ma co tego lekceważyć, ale uwzględnić w analizie. Bo coś jest na rzeczy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s