Stówa dziennie

Posted: 24 stycznia 2017 in Musisz wiedzieć, Poradniki
Tagi: , , ,
Stówa dziennie… ale nie codziennie

Jeden z czytelników napisał do mnie, że fajnie by było zarabiać po 100 złotych codziennie w zakładach sportowych. Gdyby mu się to udało, to nie musiałby pracować.

Stówa dziennie jest nawiązaniem do tytułu mojego bloga.

Nigdy nie pisałem, że codziennie zarabiam 100 złotych, bo byłoby to nieprawdą. Choćby z tego powodu, że są dni, kiedy nic nie obstawiam. Poza tym taka regularność w grach pieniężnych jest po prostu niemożliwa. Czasem udaje się zarobić i to kwoty wyższe, ale czasem muszę dołożyć do interesu. Tak to działa.

Jeśli jednak spojrzymy na to w szerszym horyzoncie czasowym, to cel jest jak najbardziej realny i może go osiągnąć każdy średnio zaawansowany gracz, który potrafi rozsądnie rozporządzać posiadanymi środkami i nie podnieca się niby-okazjami.

W skali miesiąca wychodzi 3.000 złotych i w ten sposób proponuję patrzeć na zakłady.

Należy starać się jak najczęściej ‘dosypać coś do puli zysków’ – pamiętając ciągle, że każdy zakład może skończyć się przegraną. Średnio trzeba ugrać… stówę dziennie.
Nie każdy zakład musi być o stówę ani… za stówę. Jeśli grasz za 100 złotych po kursie 1.45, to więcej niż 45 złotych nie wygrasz.

Można sobie postawić niższy cel, np. 900 złotych zysku w skali miesiąca. Wtedy ‘norma dzienna’ wyniesie 30 złotych. Ważne by ten cel mieć, bo bez tego ani rusz!

Najwięcej spotkań jest w ciągu weekendu ( mam na myśli piłkę nożną ) i w tym czasie zawieranych jest najwięcej zakładów. Ma to swoje plusy, ale też sporo minusów i na tych drugich się skupię.
Przy dużym wyborze potencjalnych spotkań do gry, trudno o dobrą analizę – i co za tym idzie – właściwy wybór. Analizy często są bardzo powierzchowne, a sam urodzaj meczów powoduje, że obstawiamy zbyt dużo spotkań. Jakie są tego skutki, powinien sobie odpowiedzieć każdy typer.

Weekend nie jest dobrym okresem do gry, bo wtedy mamy dużo spotkań rodzinnych lub towarzyskich, różnego rodzaju imprez czy nawet wypadów za miasto. W takich warunkach trudno skoncentrować się wyłącznie na grze. Kolejnym mankamentem jest to, że nie zawsze mamy możliwość skontrowania zakładu na żywo czy zrobienia greena na giełdzie.
Powszednie dni tygodnia są pod tym względem dużo lepsze, choć z doświadczenia wiem, że także lekceważone przez wielu typerów. Gdy meczów jest mało, to wstępnej analizie zostaje ich co najwyżej kilka. Możemy spokojnie się im przyjrzeć i przeanalizować. W ciągu tygodnia z reguły nikt nam nie przeszkadza, więc obstawiony mecz możemy kontrolować na żywo, a często też oglądać. Nie muszę chyba nikogo przekonywać, jakie to ważne.

Mała ilość spotkań daje nam też lepszy wgląd w to co dzieje się na innych boiskach, a dokładnie w tych meczach, których nie obstawiliśmy. Czasem dzieją się tam ‚fajne’ rzeczy, które możemy zagrać na żywo i nieźle zarobić.

Komentarze
  1. Adam108 pisze:

    wszystko się zgadza, ale najlepsza jest progresja, poza tym nawet progresja może zawieźć, więc oprócz tego, że obstawisz jakieś powiedzmy 3 mecze i ten jeden z nich zawala kupon, wtedy tamte dwa można obstawiać dodatkowo, z kolejnym, przynajmniej mi to wiele razy zadziałało.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s