Natura nie znosi próżni, więc dziś o giełdzie, o której dawno nie pisałem
Gra na giełdzie póki co jest legalna 🙂

Zakłady bukmacherskie cenię za prostotę. Stawiam na przykład na zwycięstwo Polski w meczu z Czarnogórą i jeśli tak się stanie, to zarabiam.
Na giełdzie jest inaczej. Inwestuję w daną spółkę i dajmy na to, wykazuje ona duży zysk raporcie. Nie oznacza to jednak, że od razu jestem zarobiony. Spółka może regularnie wykazywać zysk, a ceny jej akcji wcale nie muszą rosnąć. I odwrotnie.
O ruchu cen decydują sami inwestorzy, a dokładniej – ich reakcje na wydarzenia w spółce.

Zauważmy, że typer nie ma żadnego wpływu na wynik meczu. Nie ważne, czy postawi on 10 złotych, czy 10 000 złotych. O wyniku meczu decydują zawodnicy (czasem sędzia, ale to już inna inszość).
Na giełdzie jest inaczej. O cenie danego waloru tylko i wyłącznie decydują prawa popytu i podaży, a więc reakcja inwestorów na wiadomości – reakcja w postaci zleceń kupna lub sprzedaży. Innymi słowy – to inwestorzy decydują o cenach, a więc trzeba to uwzględnić, jeśli chce się grać na giełdzie.

Jeśli chcę zarobić na ruchu cen akcji, to ktoś inny musi stracić. Pieniądze nie biorą się z powietrza!

Piszę o tym nie bez kozery. Znaczna grupa grających na giełdzie skupia się wyłącznie na raportach i wiadomościach płynących ze spółek, na wskaźnikach, a zupełnie zapomina (lub ignoruje) to, o czym napisałem wyżej.
A pamiętać trzeba, że są inwestorzy mali i duzi – tacy, którzy dopiero zaczynają i tacy, którzy zajmują się tym zawodowo. Inwestorzy lepiej i gorzej poinformowani. I to oni są naszym sprzymierzeńcem lub przeciwnikiem, bo to oni wyznaczają trend i kształtują ceny.

Podstawowym błędem inwestorów giełdowych, który przebija z mnóstwa wypowiedzi, jest to, że z gry na giełdzie usiłują oni uczynić dziedzinę naukową

Nie raz przeczytacie, że trzeba dużej wiedzy, by zarabiać na giełdzie. Też mi odkrycie! A w jakim zawodzie nie trzeba? Na czym ta wiedza ma polegać, tego nikt nie potrafi wytłumaczyć. I co trzeba opanować, by mieć pewność zarobków na giełdzie?
Samemu by chętnie się dowiedział 🙂
I tak dochodzimy do terminu niedowartościowane akcje.
Co oznacza ten termin? Z definicji (autorów) jest to taka akcja, która w danym momencie jest tania, bo spółka ma ogromne perspektywy, więc pewne jest, że cena jej akcji będzie rosnąć.

A jakim cudem taka akcja się uchowała? Jakim cudem nikt jej jeszcze nie dostrzegł?

Reasumując – jeśli coś jest tanie, to takie myślenie.
Wynika z niego, że wszyscy inwestorzy wokół to głupcy, ignoranci, ślepcy albo wszystko jednocześnie.
Za to odkrywca niedowartościowanego waloru jest najmądrzejszy i tylko kwestią czasu jest, kiedy będzie bogaty, a dalej – plaże, hotele, drinki z parasolką i cały harem dziewczyn do dyspozycji. Nie tędy droga!

Ja zawsze zakładam, że uczestniczę w grze z mądrymi inwestorami, a przede wszystkim z takimi, którzy mają lepszy (szybszy) dostęp do informacji

Mając to na uwadze, mogę obserwować, jak dany walor reaguje, a dokładniej – czy pozytywna informacja przełożyła się na wzrost ceny, jak kształtuje się trend, a jak wolumen. Mogę wtedy się domyślać, czy ze spółką wszystko jest dobrze, czy coś nie tak… ale o tym innym razem.

Na giełdzie nie ma tanich ani drogich akcji, a tym samym nie ma walorów niedowartościowanych. Takie myślenie to ślepy zaułek.

Podam przykład:
Kiedyś znajomy zapytał mnie, co sądzę o akcji A, bo jego zdaniem jest ona niedowartościowana. Akcja ta nie znajdowała się wtedy w kręgu moich zainteresowań, nie wiedziałem nawet ile kosztuje, jak wygląda wykres, itp.
Odpowiedziałem, że moim zdaniem niedowartościowana jest, ale akcja B, którą akurat posiadałem w portfelu i na temat której posiadałem akurat wiedzę.
– No coś Ty zgłupiał, przecież te akcje są drogie, ostatnio skoczyły o jakieś 20% i nigdy bym ich nie kupił! – No chyba, że spadną.- dorzucił szybko.
Ja się później okazało, akcje spółki B wzrosły jeszcze o 40%

Idąc za słynnym już powiedzeniem Kazimierza Górskiego, że każdy mecz można wygrać, przegrać lub zremisować, powiem to samo o akcjach.

Są akcje, które rosną, które spadają i które są w trendzie horyzontalnym.

Które lepiej jest mieć? Które lepiej kupić?
Lepiej wybrać te, które rosną, bo to one są dziś niedowartościowane – jeśli komuś aż tak bardzo zależy na tym, by posługiwać się tym terminem.
Wyniki, wskaźniki, perspektywy i cała literatura związana z tymi walorami schodzi na plan dalszy, nieprawdaż?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s